Nie masz jeszcze konta?
9 listopada 2017

W kościele najbardziej denerwuj(e)ą mnie… Część 3 - księża

To nie skomplikowane problemy natury teologicznej, nie kwestia unii hipostatycznej Drugiej Osoby Trójcy Świętej, nie relacje między Trójcą Immanentną, a Trójcą Ekonomii, nie kwestia soteriologicznych implikacji sakramentów, nie relacja kenosis i theosis, czy kairos do chronos w liturgii, nie stopień możliwej aplikacji zasady subsydiarności w relacji prymatu papieskiego i kolegialności episkopatu, nie kwestia hominizacji, czy animizacji istnienia. Nie. Nie te kwestie wypełniają okolicznościowe dyskusje rodzinne na temat wiary. A o czym chętniej rozmawiamy? O księżach.

 

  1. Biada wam

I najczęściej zaczynamy od czarnych owiec. Każdy chyba spotkał się z księdzem, który – eufemistycznie mówiąc – nie dawał dobrego przykładu. Do takich właśnie można by odnieść słowa Ewangelii z minionej niedzieli (XXXI Niedziela Zwykła, Rok A):

«Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi» (Mt 23, 3b-7).  

 

  1.  Antyklerykalizm dobry

W sumie to dobry znak, bo nie jest nam obojętne kto jest naszym pasterzem. Dobry znak, bo nie można się zgodzić na zło, przeciętność, krzywdę, zgorszenie. Po prostu nie można. To dobry znak, bo trzeba wymagać nie tylko od najbliższych, pracowników i przyjaciół. Od księży również, żeby mogli stać się właśnie najbliższymi, solidnymi pracownikami Winnicy Pańskiej i przyjaciółmi. To kwestia ich życia wiecznego, bo kapłan uświęca się przez pracę, którą wykonuje. To w jaki sposób ja wykonuje i w jaki sposób żyje będzie dla niego przyczyną materialną zbawienia.

 

  1. Antyklerykalizm zły

Niestety, często jednak po prostu sobie używamy i wykorzystujemy słabości księży do usprawiedliwiania swoich braków, zaniedbań i grzechów. Niedojrzały antyklerykalizm traktuje błędy i potknięcia księży jako usprawiedliwienie, albo alibi dla własnego lenistwa duchowego, braku zaangażowania lub pogoni za przyjemnością, albo wprost odejściem od wiary.

 

  1. Sprawdzian

Sprawdzianem tego, jakim jest mój antyklerykalizm są moje postawy. Pierwsza to modlitwa. Czy umiem modlić się za kapłanów, którzy sprzeniewierzają się swojemu powołaniu? Dalej, czy szczere współczuję zarówno im, którzy – w gruncie rzeczy – przeżywają życiowy dramat, bo stracili sens tego co robią, jak i całej wspólnocie Kościoła, która staje się uboższa o kolejnego pasterza. Czy negatywne postawy księży nie są usprawiedliwieniem dla moich negatywnych postaw i zachowań? Czy wreszcie potrafię dostrzec zdecydowaną większość, całą rzeszę dobrych i świętych kapłanów? Czy potrafię dziękować za dar kapłaństwa, przejawiając w gestach i postawach szacunek dla kapłanów?

 

  1. Większość

Wszystkie negatywne przykłady nie powinny nam przesłaniać obrazu potężnej większości świętych, pracowitych i oddanych księży. Jednostkowe, opisane w mediach przypadki – niestety rzutują na całość. Warto więc w naszych rodzinnych pogawędkach o wierze, mówić też o tych księżach, którzy są przykładem codziennej, rzetelnej i oddanej pracy, miłości do parafian i miłości własnego kapłaństwa. I wcale nie trzeba ich szukać w Ars.

 

 

kontakt1.jpg ks. Tomasz Ślesik
 
 
Zainteresował Cię ten artykuł? Masz pytanie do autora? Napisz do nas tutaj
REKLAMA

 

redaktor naczelny

Bartosz Woźniak

tel : 664 029 592

tel: 54 235 52 61

naczelny@kalendarzrolnikow.pl

 

KONTAKT


pozycje oznaczone * muszą być wypełnione