KalendarzRolników.pl
Nie masz jeszcze konta?

Partnerzy portalu

Partner serwisu Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego
Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi w Warszawie
Krajowa Rada Izb Rolniczych
KRAJOWY OŚRODEK WSPARCIA ROLNICTWA
20 lipca 2021

Książę niezłomny – kardynał Adam Stefan Sapieha

Żyjemy w świecie komiksowych bohaterów, których sztuka filmowa wykreowała na superludzi. Tymczasem prawdziwi herosi żyli wśród nas. Kardynał Adam Stefan Sapieha, biskup krakowski (1911 – 1951) swoją postawą wywoływał bezsilność potężnych wrogów, projektantów dwóch wielkich systemów totalitarnych – najpierw hitlerowskiego, a po II wojnie - komunistycznego. 

23 lipca – 70 rocznica śmierci kardynała Sapiehy

Abp krakowski Karol Wojtyła mówił w czasie odsłonięcia jego pomnika w 1976 r., że: „Był  stanowczym w trudnych momentach, odważnym ponad miarę jakiejkolwiek przeciętności, niezwykłym synem swojej ojczyzny, niezwykłym mężem dziejów i Polski".

Adam Stefan Stanisław Bonifacy Józef Sapieha urodził się 14.05.1867 r. w pałacu należącym do książęcego rodu Sapiehów herbu „Lis” w Krasiczynie. 

Sapiehowie kultywowali zwyczaj, że sadzenia drzew w krasiczyńskim parku, na cześć każdego kolejnego członka rodu. Dąb, gdy narodził się syn, a lipę, gdy - córka. Gdy urodził się mały książę również posadzono dąb, który rośnie tam do dzisiaj. Pod dębem umieszczono kamień z napisem „Adam 1867”. 

Był najmłodszym, siódmym z kolei dzieckiem, a piątym synem  Adama Stanisława i Jadwigi z Sanguszków Sapieżyny. 

Wychowywał się w patriotyczno – religijnym duchu przekazywanym następnym pokoleniom. Początkowo, mały Adam nauki pobierał u domowych guwernerów, w rodzinnym Krasiczynie. Potem zamieszkał we Lwowie, w rodowym pałacu przy ul. Kopernika i uczęszczał do IV Wyższego Gimnazjum we Lwowie, które zakończył w roku 1886 uzyskaniem  świadectwa dojrzałości. Następnie podjął studia prawnicze na uniwersytetach w Wiedniu i Krakowie. Prawie przez rok uczył się także w Instytucie Katolickim w Lille, we Francji. W Innsbrucku rozpoczął studia teologiczne, które kontynuował w seminarium we Lwowie. 

Święcenia kapłańskie przyjął we Lwowie w 1893 r., w kaplicy seminaryjnej, z rąk sufragana lwowskiego bp. Jana Puzyny (1842 – 1911), po którym bez mała dwadzieścia lat później - obejmie diecezję krakowską.

Na pierwszą parafię trafił do pięciotysięcznej miejscowości Jazłowiec koło Buczacza, w archidiecezji lwowskiej. Zapisał się tam w pamięci mieszkańców jako ofiarny kapłan, niosący pomoc chorym i biednym, w czasie epidemii cholery. 

W 1895 r. wysłano go na studia na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie, które ukończył ze stopniem doktora prawa – kanonicznego i cywilnego. Jednocześnie uczył się w Papieskiej Akademii Szlacheckiej w Rzymie – „Accademia dei Nobili Ecclesiastici”, gdzie poznawał tajniki dyplomacji i języki obce. Już wtedy zyskał opinię orędownika i nieoficjalnego reprezentanta spraw polskich, gdyż  zabiegał o ich pozytywne rozwiązanie u papieża Leona XIII (1810 – 1903).  Nawiązał wtedy wiele cennych kontaktów i  poznał watykańskie zwyczaje. 

Dzięki staraniom arcybiskupa lwowskiego obrządku ormiańskiego Józefa Teodorowicza (1864 – 1938), utworzono  w Watykanie stanowisko nieoficjalnego reprezentanta spraw polskich, który miał za zadanie na bieżąco informować  papieża i watykańskie instancje kurialne o rzeczywistym położeniu Kościoła polskiego we wszystkich trzech zaborach. Miał on być doradcą papieża w sprawach dotyczących tego regionu Europy. Teodorowicz zaproponował na tę funkcję kanonika Adama Sapiehę, co spotkało się z aprobatą ze strony Piusa X (1835 – 1914).  

W roku 1911, po śmierci kardynała Jana Puzyny (1842 – 1911) Sapieha uzyskał nominację na ordynariusza diecezji krakowskiej. Jego biskupie zawołanie brzmiało: „Crux mihi foederis arcus” – „Krzyż mi łukiem przymierza”. Sakrę biskupią otrzymał 17.12.1911 w Kaplicy Sykstyńskiej. Po konsekracji papież Pius X, zwracając się do Polaków, powiedział: „Biskup wasz będzie bardzo, bardzo dobry”.

Trzy miesiące później - 03.03.1912 r.  odbył się ingres księcia Sapiehy do katedry wawelskiej. W tym dniu polecił siostrom miłosierdzia przygotowanie obiadu dla trzystu  najbiedniejszych mieszkańców  Krakowa. 

Nawoływał kapłanów do pokory oraz przejrzystości w sprawach finansowych. Wyliczał wady, które odpychają wiernych od księży: pychę i przywiązanie do dóbr materialnych. Otoczył opieką alumnów i księży. Zawsze miał czas na rozmowę z nimi. Pytał ich o sprawy rodzinne, bytowe, zdrowie, ich problemy, a przy następnym spotkaniu zawsze dawał świadectwa znajomości. Często sam ich odwiedzał. Wprowadził zwyczaj corocznej prywatnej audiencji każdego kapłana diecezji krakowskiej w Pałacu Biskupim na Franciszkańskiej. 

Zwiększył liczbę parafii. Dokonywał wielu wizytacji. Ciekawostką jest, że były one poprzedzone przywiezieniem łóżka polowego i bagażu, co zapewniało mu domowy charakter – przejściowej  kwatery.  Na wizytacjach otaczały go tłumy. Ludzie do niego lgnęli. 

Kładł nacisk na budowanie domów parafialnych, które pełniłyby również rolę ośrodków życia kulturalnego i społecznego. Z jego inicjatywy powstawały parafialne komitety pomocy ubogim. Na zimę krakowscy ubodzy dostawali węgiel. Podczas spacerów miał zwyczaj wstępowania do prowadzonych pod jego patronatem jadłodajni i domów pomocy,  gdzie rozdawał jałmużnę. Jadał tam zupę z cynowej miski, tak samo jak jego najubożsi podopieczni, żeby pilnować jakości ich jedzenia.  Swoją miłosierną postawą zyskał wielką sympatię u ludzi. 

Pomimo książęcego pochodzenia sam żył skromnie. Jego sypialnia była ascetycznie urządzona. Stał tam klęcznik i krzyż, a na ścianie wisiał różaniec. Spał na polowym łóżku. Jako arcybiskup nadal tak mieszkał. Po Krakowie jeździł tramwajami albo spacerował, a część oficjalnych spotkań umawiał w ogrodzie botanicznym, o który zresztą dbał z własnych środków. 
24.12. 1916 r. odwiedził umierającego w schronisku albertynów Adama Chmielowskiego (1845 – 1916).  Niepodległość Polski w 1918 r. powitał z wielką radością. Gdy Austriacy opuszczali Kraków 03.11.1918 r. odprawił uroczyste dziękczynne nabożeństwo na Wawelu, intonując na zakończenie hymn: „Ciebie Boga wysławiamy”, odśpiewany przy dźwiękach bijącego dzwonu Zygmunta.

Pod koniec sierpnia 1939 r. abp Sapieha podjął decyzję o ewakuacji najcenniejszych dzieł sztuki z Wawelu i ukryciu ich m.in. w pałacu arcybiskupim.  Po wybuchu II wojny światowej – odrzucił możliwość opuszczenia Polski na czas okupacji. Po podziale archidiecezji wskutek włączenia części jej terenów do III Rzeszy, a części do Generalnego Gubernatorstwa miał zakaz przebywania na terenach zaanektowanych przez Niemców. Na początku listopada 1939 r. otrzymał od władz okupacyjnych zakaz wstępu na Wawel.

Po klęsce wrześniowej w Polsce nie było ani prezydenta, ani naczelnego wodza. W takich okolicznościach Sapieha stał się duchowym przywódcą narodu jako człowiek cieszący się największym autorytetem. Po wyjeździe prymasa Augusta Hlonda na emigrację był de facto głową Kościoła katolickiego w okupowanej Polsce. Utrzymywał kontakty z Rządem RP na uchodźctwie, skąd otrzymywał pomoc materialną. 

Pierwsze spotkanie z Wojtyłą miało miejsce w Wadowicach 06.05.1938 r., gdy Karol miał osiemnaście lat. W autobiograficznej książce „Dar i Tajemnica” Jan Paweł II tak wspomina to wydarzenie: 
„Kiedy byłem w gimnazjum, Książę Adam Stefan Sapieha, Arcybiskup Metropolita Krakowski wizytował naszą parafię w Wadowicach. Mój katecheta, ks. Edward Zacher, zlecił mi zadanie przywitania Księcia Metropolity. Miałem, więc, po raz pierwszy w życiu sposobność, ażeby stanąć przed tym człowiekiem, którego wszyscy otaczali wielką czcią. Wiem też, że po moim przemówieniu Arcybiskup zapytał katechetę, na jaki kierunek studiów wybieram się po maturze. Ks. Zacher odpowiedział: „Idzie na polonistykę, na co Arcybiskup miał powiedzieć: „Szkoda, że nie na teologię”. 

Do kolejnego spotkania doszło w czasie II wojny światowej, gdy Karol Wojtyła porzucił polonistykę i w 1942 r. zgłosił się do tajnego seminarium duchownego.  Jan Paweł II po latach tak wspominał w książce "Dar i Tajemnica" przyjęcie do seminarium: 
„Jesienią roku 1942 powziąłem ostateczną decyzję wstąpienia do Krakowskiego Seminarium Duchownego, które działało w konspiracji. Przyjął mnie ks. Rektor Jan Piwowarczyk. Fakt ten miał jednak pozostać w najściślejszej tajemnicy, nawet wobec osób najbliższych. Rozpocząłem studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, który także działał w konspiracji, pracując nadal fizycznie jako robotnik w Solvayu. W okresie okupacyjnym Arcybiskup Metropolita założył konspiracyjne Seminarium Duchowne, umieszczając je pod dachem swojej rezydencji. W każdej chwili groziło to zarówno przełojonym, jak i klerykom surowymi represjami ze strony władz niemieckich. Przebywałem w tym szczególnym seminarium, pod bokiem umiłowanego Księcia Metropolity, począwszy od września 1944 roku i tam doczekałem wraz z kolegami dnia 18 stycznia 1945 roku, dnia - a raczej nocy - wyzwolenia”. 

W czasie okupacji często przychodził do pałacu arcybiskupiego, aby służyć ks. arcybiskupowi jako kleryk do rannej Mszy św.. 

01.11.1946 kardynał Sapieha wyświęcił Karola Wojtyłę na kapłana w kaplicy pałacu arcybiskupiego na Franciszkańskiej 3.  Uprzednio podjął decyzję o przyśpieszeniu terminu święceń kapłańskich Wojtyły, aby wysłać go na studia do Rzymu na „Papieskie Ateneum Angelicum”. Opinia Sapiehy sprawiła, iż ks. Wojtyła po otrzymaniu święceń kapłańskich porzucił ostatecznie powzięty wcześniej plan wstąpienia do zakonu karmelitów bosych. Podkreślić należy, że miał on duży wpływ na kształtowanie się osobowości przyszłego papieża.

Papież Pius XII (1876 – 1958) - 18.02.1946 r. powołał abp. Adama Stefana Sapiehę do kolegium kardynalskiego. Pięć dni później, w bazylice św. Piotra otrzymał kapelusz kardynalski. Miał siedemdziesiąt dziewięć lat. Na godność tę musiał czekać prawie trzydzieści pięć lat, od chwili wstąpienia na stolicę św. Stanisława w Krakowie.  Kroniki donoszą, że powojenny Kraków był w euforii. Samochód z wracającym z Rzymu – kardynałem Sapiehą był na Grodzkiej i Franciszkańskiej niesiony przez tłum.

Po śmierci prymasa Augusta Hlonda - 22.10.1948 r. przez kilka miesięcy kierował Kościołem w Polsce. 04.01. 1949 r. kardynał Adam Sapieha przyjął w pałacu arcybiskupim przysięgę od nowo mianowanego czterdziestosiedmioletniego - prymasa Stefana Wyszyńskiego (1901 - 1981). Był on najmłodszym biskupem w polskim episkopacie, a Sapieha – jednym z najstarszych. Miał wówczas osiemdziesiąt dwa lata. Choć już w podeszłym wieku  i zmagający się z różnymi chorobami – służył abp. Wyszyńskiemu radą i pomocą.


Abp Sapieha był systematycznie inwigilowany od lutego 1946 r. Sprawie rozpracowywania krakowskiej kurii nadano  kryptonim  „Zeus". Prowadzono podteczkę, do której dołączano materiały dotyczące metropolity. Z obawy o społeczne oburzenie ze względu na wielki autorytet Sapiehy z góry wyeliminowano możliwość jawnego prześladowania go. 06.03. 1950 r. kardynał Sapieha wydał dokument, w którym stwierdzał, że gdyby go aresztowano to wszystkie złożone przez niego wypowiedzi, prośby i przyznania do winy są nieprawdziwe. Nawet, gdyby były wypowiadane w obecności świadków i podpisane przez niego.  
„W razie gdybym był aresztowany stanowczo niniejszym ogłaszam, że wszelkie moje złożone tam wypowiedzi, prośby i przyznania są nieprawdziwe. Nawet, gdyby one byłyby wygłaszane wobec świadków, podpisane, nie są one wolne i nie przyjmuję je za swoje”.

Można powiedzieć, że śmierć Sapiehy – Urząd Bezpieczeństwa przyjął  z niejaką ulgą. 

Kardynał Sapieha zmarł w Krakowie, w pałacu arcybiskupim 23.07. 1951 r. o godzinie 7.15 rano, w osiemdziesiątym czwartym roku życia, pięćdziesiątym ósmym roku kapłaństwa i czterdziestym roku sprawowania władzy biskupiej.
Jeszcze w tym samym dniu zwłoki zmarłego zostały zabalsamowane przez prof. Jana Olbrychta . Następnego dnia trumnę przeniesiono do bazyliki OO. Franciszkanów. Przez dwa dni wierni odwiedzali świątynię, by pożegnać swojego kardynała. 

Choć kontrolowane przez komunistów gazety nie wydrukowały nekrologu, na pogrzeb „Księcia Niezłomnego", który odbył się 28.07.1951r.  przyszło około dwustu tysięcy ludzi. Uroczystościom przewodził  prymas Stefan Wyszyński. Kondukt kroczył Bracką, Rynkiem i Grodzką na Wawel - ulicami pokrytymi kwiatami. Trumnę nieśli przedstawiciele duchowieństwa, strażacy, młodzież akademicka, górnicy, rzemieślnicy i górale.

Warto wspomnieć, że kard. Adam Sapieha przez całe swoje życie był człowiekiem głębokiej modlitwy. W kazaniu pogrzebowym prymas Stefan Wyszyński powiedział: 
„Gdy po Konferencji Episkopatu, po całodziennej, niekiedy jakżeż nużącej pracy, wszyscy odczuwali trud i wracali do siebie, ten niezmordowany człowiek podążał do swej zimnej kaplicy i tam pozostawał w mroku nocy przed Bogiem. Jak długo? Nie wiem. Nigdy nie słyszałem, podczas późnych godzin pracy w domu arcybiskupim, powrotnych kroków Kardynała. Wiem jedno, że poważny wiek dawał mu prawo do wypoczynku. Kardynał musiał jednak trud swej pracy całodziennej zamknąć jakąś złotą klamrą i zamykał go brylantem modlitwy”. 

W podobny sposób wspominał go Jan Paweł II. Znakomitym podsumowaniem osobowości kardynała Sapiehy były słowa prymasa Wyszyńskiego, wypowiedziane nad jego trumną: 
„Była w tej Sapieżyńsko - sanguszkowskiej krwi Pasterza krakowskiego jakaś właściwość orlęcia polskiego. Patrzyło mu to z twarzy! Bo to było orlę, które zrywało się do lotu wolności, choć dane mu było przez tyle lat pracować w iście jeremiaszowych czasach niedoli Ojczyzny. […] Kochał Polskę taką, jaką była – czy ozdobna jak królowa, czy uboga jak niewolnica, czy sieroca jak tułaczka. Wszystko jedno! Przecież zawsze matka, toć – Ojczyzna! Wstydzić się jej poszarpanych przez zawieruchy dziejowe szat nie będzie! […] Był wrażliwy na przyszłość narodu, duszą wyczuwał i wierzył, wierzył bez wahań, że taki naród, jak Polska, godzien jest życia, godzien wielkości”.

Fot. 1.

kontakt1.jpg Lidia Lasota
Zainteresował Cię ten artykuł? Masz pytanie do autora? Napisz do nas tutaj
drukuj  
REKLAMA
Redakcja

Wydawca

WDR
ul. Modra 23
87-807 Włocławek
www.wydawnictwodr.pl

 
Tu nas znajdziesz
Napisz do nas

pozycje oznaczone * muszą być wypełnione