KalendarzRolników.pl
PARTNERZY PORTALU
  • Partner serwisu Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego
  • Narodowy Instytut Wolności
  • Partner serwisu Krajowa Rada Izb Rolniczych
  • Partner serwisu Województwo Podlaskie
  • Partner serwisu KRAJOWY OŚRODEK WSPARCIA ROLNICTWA
  • Partner serwisu Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi w Warszawie

WYSZUKIWARKA

"Nędzarz i Madame” - film o losach Adama Chmielowskiego

Opublikowano 06.11.2021 r.
12 listopada br. roku do polskich kin trafi film pt. „Nędzarz i madame” w reżyserii Witolda Ludwiga. Ekranizacja ukazuje losy Adama Chmielowskiego, artysty-malarza, który – w poszukiwaniu wolności i szczęścia – poświęca wszystko, nawet za cenę ofiary z samego siebie.

"Nędzarz i madame"

Film „Nędzarz i madame” ukazuje niepowtarzalne losy Adama Chmielowskiego, artysty-malarza, który – w poszukiwaniu wolności i szczęścia – poświęca wszystko, nawet za cenę ofiary z samego siebie.
Buntownicza natura i niezgoda na zło sprawiają, że nie tylko ucieka fortelem z carskiej niewoli ukryty w trumnie, ale w chwilach największej sławy porzuca świat sztuki, aby „umrzeć dla świata” i oddać się służbie ludziom. Jego tragicznych losów dopełnia załamanie duchowe, wydalenie z zakonu jezuitów oraz zamknięcie w zakładzie dla umysłowo chorych. Wkrótce jednak powstaje, jak feniks z popiołów, a wówczas - oszalały z miłości do drugiego człowieka – powraca w wielkim stylu jako Brat Albert – przyszły święty.
Epicką historię dopełniają jego przyjaciele - Helena Modrzejewska i Józef Chełmoński, najsłynniejsi artyści swojej epoki, ale i oni – każdy na swój tragiczny sposób - dojrzeją do świadomości, że najpiękniejszą sztuką jest sztuka pięknego życia.

Wielkim atutem produkcji: „Nędzarz i madame” są legendy polskiej kinematografii i teatru. Pośród nich m.in. Krzysztof Wakuliński, którego występ na ekranie urasta do rangi symbolu tego filmu i z pewnością wielu widzów poruszy do łez.
W obsadzie występują:
PIOTR ZAJĄCZKOWSKI / Adam Chmielowski
MAGDALENA MICHALIK / Helena Modrzejewska
KRZYSZTOF WAKULIŃSKI / Brat Albert
TOMASZ BŁASIAK / Józef Chełmoński
PAWEŁ TCHÓRZELSKI / rtm. Leon Jabłoński
MARIUSZ SANITERNIK / ks. Władysław Czartoryski
LECH DYBLIK / Grabarz Stepan
RADOSŁAW PAZURA /Władysław Florkiewicz, Lekarz wojskowy
JAROSŁAW GAJEWSKI / Jan Jasiński, Dyrektor Teatru Krakowskiego
WITOLD BIELIŃSKI / o. Wojciech Maria Baudiss, jezuita
MARCIN KWAŚNY / Hamlet
JAROSŁAW GRUDA / Bezdomny
MICHAŁ CHOROSIŃSKI / Laertes
MAGDALENA JAWORSKA / Bezdomna
REMIGIUSZ JANKOWSKI / por. Jegorow, carski kozak
MACIEJ GĄSIOREK / Paryski żandarm

POWSTANIEC, MALARZ, ZAKONNIK, POLSKI BIEDACZYNA

Adam Chmielowski – św. Brat Albert (1845 -1916)
„Powinno się być dobrym jak chleb; powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole, z którego każdy może kęs  dla siebie ukroić i nakarmić się, jeśli jest głodny.” – główne przesłanie, które zostawił nam Adam Chmielowski - Brat Albert.

Dzieciństwo i młodość

Adam Chmielowski urodził się 20 sierpnia 1845 r. w Igołomi pod Krakowem w zubożałej rodzinie szlacheckiej. Był najstarszym z czworga dzieci Wojciecha Chmielowskiego i Józefy z Borzysławskich. Pierworodny syn wiele cech odziedziczył po matce, która była bardzo piękną kobietą, uzdolnioną artystycznie, a zarazem osobą głęboko pobożną. Gdy miał 8 lat, stracił ojca. W 1855 r. rozpoczął naukę w Korpusie Kadetów w Petersburgu, przygotowującym do późniejszej służby wojskowej. Następnie uczęszczał do Gimnazjum Realnego w Warszawie. W 1859 r., jako 14-letni młodzieniec, stracił matkę.
Patriota W 1861 r. podjął studia w Instytucie Politechnicznym i Rolniczo-Leśnym w Puławach. Na uczelni panowała patriotyczna atmosfera, z troską rozprawiano o przyszłości Polski, studenci przechodzili szkolenie wojskowe. W 1863 r. wielu z nich przystąpiło do powstania styczniowego, również Adam Chmielowski, który za udział w bitwach nawet awansował na oficera. 30 września 1863 r. w bitwie pod Mełchowem został ciężko zraniony pociskiem armatnim. Udało się go uratować, ale nogę trzeba było amputować. Trafił do niewoli i przez dłuższy czas przebywał w rosyjskim szpitalu więziennym w Koniecpolu. Dzięki staraniom rodziny został uwolniony, ale musiał opuścić ojczyznę, dlatego w 1864 r. udał się do Paryża. Dzięki finansowej pomocy Komitetu Polsko-Francuskiego kontynuował leczenie i uzyskał odpowiednią protezę.

Początek artystycznej drogi

Po ogłoszeniu amnestii mógł w 1865 r. powrócić do ojczyzny. Coraz bardziej interesował się malarstwem. Podjął decyzję o rozpoczęciu nauki w Klasie Rysunkowej w Warszawie, miał jednocześnie kontakt z pracownią Wojciecha Gersona. Zaprzyjaźnił się wtedy z Maksymilianem Gierymskim i Ludomirem Benedyktowiczem. Wkrótce jednak poddał się woli rodziny, oczekującej, że zdobędzie praktyczne wykształcenie w konkretnym zawodzie i podjął studia inżynieryjne w Gandawie. Szybko jednak porzucił uczelnię.
Po powrocie do kraju nawiązał kontakt z Akademią Sztuk Pięknych w Krakowie, aby zorientować się w panujących kierunkach malarskich. Zetknął się wtedy z Janem Matejką. Gdy udało się uzyskać stypendium, od hr. Włodzimierza Dzieduszyckiego, zdecydował się na studia w Akademii Sztuk Pięknych w Monachium. W stolicy Bawarii przebywał w latach 1869-1874. Postrzegany był jako licząca się postać w środowisku polskich artystów, do którego należeli także Stanisław Witkiewicz, Józef Chełmoński, Maksymilian i Aleksander Gierymscy oraz Leon Wyczółkowski. W tym czasie Adam Chmielowski oddał się pasji malowania. Swoje obrazy wysyłał na wystawy do Polski. Nadal jednak poszukiwał życiowego powołania.
W 1874 r. powrócił do kraju i dołączył do grupy artystów wynajmujących pracownię w Hotelu Europejskim w Warszawie. Było to również ich skromne mieszkanie biednych malarzy. Dostrzegła ich słynna aktorka Helena Modrzejewska. Wraz z mężem wspierała młodych, zdolnych młodzieńców. Dzięki tej znajomości mogli też bywać w kręgach towarzyskich stolicy. W życiu Adama Chmielowskigo pojawił się jeszcze lwowski wątek. Wszędzie był postrzegany jako utalentowany twórca.

Powołanie do służby ubogim

W 1880 r., gdy miał 35 lat, wstąpił do Zakonu Ojców Jezuitów w Starej Wsi. Jak się jednak niebawem okazało, jego powołaniem była służba ludziom wykluczonym: bezdomnym, biednym, opuszczonym. Dlatego w 1888 r. założył Zgromadzenie Braci Posługujących Ubogim III Zakonu św. Franciszka - Braci Albertynów, a w 1891 r. powołał Zgromadzenie Sióstr Posługujących Ubogim. I tak zdolny artysta, świetnie rokujący na przyszłość malarz porzucił malowanie, przywdział szary habit i jako Brat Albert poświęcił się najbiedniejszym, stając się jednym z nich. W Krakowie, a potem w innych galicyjskich miastach zakładał ogrzewalnie i przytuliska prowadzone przez albertynów. Na wzór św. Franciszka z Asyżu Brat Albert nazywany jest polskim „Biedaczyną”. Jego życiową dewizą stało się zawołanie: „Być dobrym jak chleb”. Brat Albert zmarł w opinii świętości 25 grudnia 1916 r. w krakowskim przytułku, wśród ubogich. W dniu pogrzebu za jego trumną szedł cały Kraków – ludzie biedni i bogaci, różnych stanów i profesji, profesorowie, hierarchowie kościelni, wśród nich biskup Adam Stefan Sapieha. Brata Alberta nazwano „najpiękniejszym człowiekiem pokolenia”, „pierwszym tercjarzem Polski”.

„Brat naszego Boga” ks. Karola Wojtyły

Karol Wojtyła od wczesnej młodości pozostawał pod ogromnym wrażeniem dwóch powołań Adama Chmielowskiego, który najpierw z powstańca stał się artystą, a potem z artysty stał się zakonnikiem - człowiekiem Boga. Jako młody kapłan, losy tego polskiego powstańca, malarza i zakonnika przedstawił w swoim utworze dramatycznym pt. „Brat naszego Boga”. A już jako papież Jan Paweł II w książce „Wstańcie, chodźmy!” napisał: „Szczególne miejsce w mojej pamięci, a nawet więcej, w moim sercu, ma Brat Albert – Adam Chmielowski. Walczył w powstaniu styczniowym i w tym powstaniu pocisk zniszczył mu nogę. Odtąd był kaleką – nosił protezę. Był dla mnie postacią przedziwną. Bardzo byłem z nim duchowo związany. Napisałem o nim dramat, który zatytułowałem «Brat naszego Boga». Fascynowała mnie jego osobowość. Widziałem w nim model, który mi odpowiadał: rzucił sztukę, żeby stać się sługą biedaków – «opuchlaków», jak ich nazywano. Jego dzieje bardzo pomogły mi zostawić sztukę i teatr i wstąpić do seminarium duchownego”.

Wspólna duchowa droga dwóch świętych Polaków

Młody Karol Wojtyła również kochał sztukę. Chciał być aktorem. Miłość do poezji i teatru nie opuściła go wprawdzie nigdy, ale zrezygnował z ambicji artystycznych i wybrał kapłaństwo, oddając się całkowicie na służbę Bogu i ludziom. W 1977 r. , jako metropolita krakowski i kardynał tak mówił o Bracie Albercie: „Szary Brat przeszedł ulicami Krakowa, dobrze czyniąc, dając świadectwo Ewangelii Jezusa Chrystusa, opowiadając całym swoim życiem osiem błogosławieństw” .
Wymownym przypieczętowaniem duchowej jedności tych dwóch świętych Polaków jest fakt, że to właśnie papież Jan Paweł II w dniu 22 czerwca 1983 r. beatyfikował w Krakowie Adama Chmielowskiego, a 12 listopada 1989 r. dokonał jego kanonizacji w Watykanie. Podstawą kanonizacji był cud uzdrowienia Alberta Szułczyńskiego z podwarszawskiego Kampinosu. Chłopiec ocalały cudem, ósme dziecko Państwa Szułczyńskich, przyszedł na świat 19 marca 1986 r. Z punktu widzenia medycznego, nie miał szansy na przeżycie: żółtaczka zakaźna, sepsa, mocznica i uczulenie na jod – podany dziecku w wyniku wybuchu elektrowni w Czarnobylu. Z pomocą przyszła wizytka, siostra zakonna, która zaproponowała by dziecku nadano imię Albert. Poprosiła także siostry albertynki o modlitwę w intencji chłopca. Ze względu na zagrożenie jego życia, rodzice postanowili ochrzcić syna w szpitalu. Albert Szułczyński odzyskał zdrowie. Mając 3 lata, wraz z rodzicami uczestniczył w Watykanie w uroczystościach kanonizacyjnych Brata Alberta Chmielowskiego, któremu zawdzięcza życie, i z którym jak się zwierza, codziennie rozmawia.
W homilii podczas Mszy św. kanonizacyjnej, papież Polak tak mówił o Bracie Albercie Chmielowskim: „W tej niestrudzonej, heroicznej posłudze na rzecz najbardziej upośledzonych i wydziedziczonych znalazł ostatecznie drogę. Znalazł Chrystusa. Przyjął Jego jarzmo i brzemię. Nie był tylko «miłosiernikiem». Stał się jednym z tych, którym służył. Ich bratem. Szary brat”.
Na śladach Brata Alberta Adama Chmielowskiego uznać można za jednego z prekursorów symbolizmu w malarstwie polskim, w jego dziełach pojawiają się ponadczasowe symbole śmierci, miłości, samotności. Tworzył portrety, pejzaże, kompozycje religijne, dzieła nawiązujące do powstania styczniowego. Z jego artystycznego dorobku zachowało się 61 obrazów olejnych, 22 akwarele oraz 15 rysunków. Do jego najsłynniejszych dzieł należy nieukończony obraz „Ecce Homo”, przedstawiający, umęczonego, wyszydzanego i ubiczowanego Chrystusa. Powstanie tego obrazu, sprawiło, że w Adamie Chmielowskim narodził się nowy człowiek, zwrócony do Chrystusa i ubogich.
Z okazji 100. rocznicy śmierci polskiego „Biedaczyny” obchodzony był w Polsce Rok św. Brata Alberta, ogłoszony przez Episkopat Polski oraz przez Parlament. Rozpoczął się 25 grudnia 2016 r. i trwał do połowy 2017 r.
 

TADEUSZ SZYMA


                              ...i nasz Brat


                       W żebraczy habit obejmie każdego,
                       kto śni bezdomnie w zimnych śmierci progach
                          i kromkę serca wyciągnie do niego
                          idąc przez Kraków, Brat naszego Boga.


                          Stuka po brukach żelazna proteza...
                          Wciąż jak chleb dobry, choć wiek już go nie ma,
                          a twarz Chrystusa, którą ból wyrzezał
                          pod jego pędzlem, wciąż budzi sumienia.

Źródło: materiały prasowe

Komitet do spraw pożytku publicznego
NIW
Sfinansowano ze środków Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Rządowego Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030
PROO