KalendarzRolników.pl
PARTNERZY PORTALU
  • Narodowy Instytut Wolności
  • Partner serwisu KRAJOWY OŚRODEK WSPARCIA ROLNICTWA
  • Partner serwisu Krajowa Rada Izb Rolniczych
  • województwo łódzkie
  • Partner serwisu Województwo Podlaskie
  • Partner serwisu Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi w Warszawie
  • Partner serwisu Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego

WYSZUKIWARKA

Kardynał Adam Stefan Sapieha - ostatnia droga na Wawel 28 lipca 1951 r.

Opublikowano 15.07.2022 r.
przez Lidia Lasota
Kardynał Adam Stefan Sapieha posiadał niekwestionowany autorytet. Był arystokratą nie tylko z urodzenia, ale i z ducha. Nigdy nie pozostawał obojętny na ludzką krzywdę i biedę. Dlatego nazwano go „Wielkim Jałmużnikiem”. Był działaczem społecznym i niepodległościowym, filantropem, a przede wszystkim wielkim patriotą. Współpracownicy wspominali go jako człowieka bezpośredniego, naturalnego i dynamicznego. Nie cierpiał frazesów i banałów, a od długich kazań wolał konkretną aktywność. Abp krakowski Karol Wojtyła mówił w czasie odsłonięcia jego pomnika w 1976 r., że: „Był  stanowczym w trudnych momentach, odważnym ponad miarę jakiejkolwiek przeciętności, niezwykłym synem swojej ojczyzny, niezwykłym mężem dziejów i Polski".  

kardynał Sapieha

Można śmiało rzec, że był jednym z duchowych przywódców narodu. Pałac na Franciszkańskiej 3 stał się azylem dla walczących z faszystowskimi Niemcami i prześladowanych. Bp Sapieha bronił Żydów. Zalecał księżom wydawanie im fikcyjnych metryk chrztu. Wstawiał się za nimi u hitlerowskich wodzów, podobnie jak za aresztowanymi duchownymi, za wywiezionymi na przymusowe roboty, za uwięzionymi w obozach koncentracyjnych. 

Gdy po zakończeniu II wojny światowej zaczął się drugi totalitaryzm, Sapieha głośno upominał się o zaprzestanie represji wobec żołnierzy podziemia niepodległościowego. Był nieugięty w swych poglądach. Dopóki żył jego autorytetu bała się nawet władza ludowa. 

OSTATNIA DROGA NA WAWEL 

W dniu śmierci Sapiehy - 23 lipca 1951 r. zwłoki zmarłego zostały zabalsamowane przez prof. Jana Olbrychta . Następnego dnia trumnę przeniesiono do bazyliki OO. Franciszkanów. Przez dwa dni wierni odwiedzali świątynię, by pożegnać swojego kardynała. 

Choć kontrolowane przez komunistów gazety nie wydrukowały nekrologu, na pogrzeb „Księcia Niezłomnego", który odbył się 28 lipca 1951r.  przyszło około dwustu tysięcy ludzi. Uroczystościom przewodził  prymas Stefan Wyszyński. Kondukt kroczył Bracką, Rynkiem i Grodzką na Wawel - ulicami pokrytymi kwiatami. Trumnę nieśli przedstawiciele duchowieństwa, strażacy, młodzież akademicka, górnicy, rzemieślnicy i górale. Jak wspomina ks. prof. Bolesław Przybyszewski w swojej książce: „Ludzie byli przygnębieni, szli w zupełnym milczeniu i przejmującej ciszy, zmarł ich opiekun, obrońca. Teraz zostali sami wobec obcego komunizmu.”  Trębacz pożegnał zmarłego hejnałem, a dzwon Zygmunta nie przestawał bić. Warto wspomnieć, że kard. Adam Sapieha przez całe swoje życie był człowiekiem głębokiej modlitwy. W kazaniu pogrzebowym prymas Stefan Wyszyński powiedział: „Gdy po Konferencji Episkopatu, po całodziennej, niekiedy jakżeż nużącej pracy, wszyscy odczuwali trud i wracali do siebie, ten niezmordowany człowiek podążał do swej zimnej kaplicy i tam pozostawał w mroku nocy przed Bogiem. Jak długo? Nie wiem. Nigdy nie słyszałem, podczas późnych godzin pracy w domu arcybiskupim, powrotnych kroków Kardynała. Wiem jedno, że poważny wiek dawał mu prawo do wypoczynku. Kardynał musiał jednak trud swej pracy całodziennej zamknąć jakąś złotą klamrą i zamykał go brylantem modlitwy”. W podobny sposób wspominał go Jan Paweł II. 

Znakomitym podsumowaniem osobowości kardynała Sapiehy były słowa prymasa Wyszyńskiego, wypowiedziane nad jego trumną: 
„Była w tej Sapieżyńsko - sanguszkowskiej krwi Pasterza krakowskiego jakaś właściwość orlęcia polskiego. Patrzyło mu to z twarzy! Bo to było orlę, które zrywało się do lotu wolności, choć dane mu było przez tyle lat pracować w iście jeremiaszowych czasach niedoli Ojczyzny. […] Kochał Polskę taką, jaką była – czy ozdobna jak królowa, czy uboga jak niewolnica, czy sieroca jak tułaczka. Wszystko jedno! Przecież zawsze matka, toć – Ojczyzna! Wstydzić się jej poszarpanych przez zawieruchy dziejowe szat nie będzie! […] Był wrażliwy na przyszłość narodu, duszą wyczuwał i wierzył, wierzył bez wahań, że taki naród, jak Polska, godzien jest życia, godzien wielkości”. Kardynał Sapieha został pochowany w Katedrze Wawelskiej, w krypcie pod Konfesją św. Stanisława. 

GROŹNY NAWET PO ŚMIERCI 

Już w czasie choroby kardynała Sapiehy codziennie meldunki o stanie jego zdrowia spływały do Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa w Krakowie. Jednocześnie starano się  przewidzieć, kto ma realne szanse zostać następnym metropolitą krakowskim. Zbierano również dane o społecznych nastrojach w związku ze śmiercią Sapiehy. Przekazywano je bezpośredni do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Dokładnie przygotowano się też do uroczystości pogrzebowych. Zabezpieczenie pogrzebu Sapiehy było jedną z największych akcji WUBP. Zebrano wielką ilość funkcjonariuszy MO i UB, w odwodzie mając jednostki wojskowe. Ale śmierć kard. Adama S. Sapiehy nie zakończyła działań operacyjnych UB przeciwko niemu. Wielki przeciwnik, przez lata niezłomny, nie mógł się już sam bronić. Skrupulatnie planowano ostateczną bitwę z księciem metropolitą i jego Kościołem. Dla Komunistów – kardynał Sapieha był groźny nawet po śmierci. Chcieli go skompromitować, ośmieszyć, zniszczyć jego dobre imię, wymazać z pamięci wiernych. „Książę Niezłomny” okazał się groźny dla władzy ludowej nawet po śmierci. Jego legendę próbowano zniszczyć, organizując pokazowy „proces krakowski”. 


Oskarżono krakowskich kurialistów o działalność wywiadowczą, by móc bezkarnie oczernić Sapiehę jako ich przywódcę. „Proces krakowski” trwał od 21 stycznia do 27 stycznia 1953 r. Oskarżonych uznano za agentów wywiadu amerykańskiego oraz członków siatki szpiegowskiej. Trzech księży skazano na karę śmierci, pozostałych na długoletnie więzienie. 

W roku 1992 - Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego stwierdził nieważność orzeczeń w procesie księży Kurii Krakowskiej w 1953 r. 

  Lidia Lasota
Zainteresował Cię ten artykuł? Masz pytanie do autora? Napisz do nas tutaj
Komitet do spraw pożytku publicznego
NIW
Sfinansowano ze środków Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Rządowego Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030
PROO