KalendarzRolników.pl
PARTNERZY PORTALU
  • Partner serwisu KRAJOWY OŚRODEK WSPARCIA ROLNICTWA
  • Partner serwisu Krajowa Rada Izb Rolniczych
  • województwo łódzkie
  • Partner serwisu Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi w Warszawie
  • Partner serwisu Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego
  • Narodowy Instytut Wolności
  • Partner serwisu Województwo Podlaskie

WYSZUKIWARKA

„Daj mi duszę, resztę zabierz” – 45 rocznica śmierci abp. Baraniaka

Opublikowano 12.08.2022 r.

 

Od umierającego prymasa Augusta Hlonda otrzymał misję specjalną. Miał  przekazać papieżowi jego sugestię i prośbę, żeby kolejnym metropolitą warszawskim i gnieźnieńskim, został młody ordynariusz lubelski, bp Stefan Wyszyński. Nie tylko wywiązał się z wyznaczonego zadania, ale zrobił to tak dyskretnie, że przez wiele lat prymas Wyszyński nie wiedział, komu między innymi zawdzięcza to stanowisko. 


Późnym wieczorem 25.09.1953 r. do zamkniętego już pałacu arcybiskupów warszawskich przy ulicy Miodowej zaczęli dobijać się funkcjonariusze UB w celu aresztowania kard. Wyszyńskiego. Kilka godzin później aresztowano także i jego sekretarza bp. Baraniaka. Podzielił on los prymasa z tą różnicą, że kardynał Wyszyński został internowany, a Baraniak trafił do prawdziwej katowni na Rakowieckiej w Warszawie. Tego pierwszego dnia nie wiedział jeszcze, że czeka go 27 miesięcy pobytu w więzieniu, że przed nim 825 długich dni i nocy spędzonych w mokotowskiej turmie. Traktowano go podobnie jak innych więźniów politycznych uznawanych za największych wrogów Polski Ludowej. 


Od razu przystąpiono do „obróbki” Baraniaka, syna Franciszka, jak go określano w „ubeckich” dokumentach. Od 26.09.1953 r. do 14.09.1955 r. był przesłuchiwany 145 razy. Zachowało się 145 protokołów z jego przesłuchań. Po kilkanaście godzin bez żadnych przerw. Musiał siedzieć na czubku nogi odwróconego taboretu.  Przetrzymywano go bez ubrania w lodowatej, pełnej fekaliów i moczu celi. Co jakiś czas umieszczano go w tzw. „karcerze mokrym”, w którym przez długi czas przebywał w zupełnej ciemności, nago, a na głowę spadały mu odchody. Nie dawano mu jedzenia i picia.  Przez cały ten czas zabraniano mu kontaktów z rodziną i przedstawicielami Kościoła.


W śledztwie wielokrotnie powracano do okresu okupacji, do czasów,  gdy Baraniak, jako sekretarz prymasa kard. Augusta Hlonda, przebywał z nim na wygnaniu poza granicami Polski. Biskupowi zarzucono, że po zakończeniu wojny pośredniczył w kontaktach kard. Hlonda z przywódcami „kontrrewolucyjnego” Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, składającego się według oprawców - z samych reakcjonistów. Decyzje dotyczące prowadzanego śledztwa w sprawie ks. Baraniaka i zapadały na samej górze w  gabinecie I sekretarza PZPR - Bolesława Bieruta i premiera Józefa Cyrankiewicza. Nad jego złamaniem pracowało 31 ubeków. Śledztwo nadzorowała znana z sadyzmu, komunistyczna funkcjonariuszka - Julia Brystygierowa, Adam Humer, Józef Różański. Byli to najwięksi stalinowscy oprawcy, wyspecjalizowani w katowaniu duchownych, które nazywali „preparowaniem”. 


Aresztowanie prymasa Wyszyńskiego i jego sekretarza nastąpiło tuż po pokazowym procesie bp. Kaczmarka, po ogłoszeniu wyroku 12 lat więzienia dla niego. Kieleckiego ordynariusza zniszczono fizycznie i psychicznie. Nabawił się m.in. szkorbutu i „anginy pectoris”, czyli dusznicy bolesnej, niedokrwiennej choroby serca. Był bity, głodzony, pozbawiany snu, poniżany. Stracił w ciągu 7 miesięcy 19 zębów. 
Te same metody zastosowano wobec bp. Baraniaka. Przecież zajmowała się nim ta sama ekipa śledczych — Brystygierowa, Różański, Humer i inni. 


Na podstawie  zachowanych archiwaliów ustalono, że bp Baraniaka poddawano wyjątkowo intensywnej „obróbce”.  Jego „droga krzyżowa” w więzieniu na Rakowieckiej, częściowo opisana jest w dokumentach UB, które dziś znajdują się w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej. W 2009 r. opublikował je bp Marek Jędraszewski w II tomie, liczącej 580 stron książki „Teczki na Baraniaka. Kalendarium działań SB”. Jest to tylko częściowy zapis tego, czego doświadczył bp Baraniak w areszcie na Mokotowie. W dokumentacji więziennej nie ma opisów bicia oraz maltretowania fizycznego i psychicznego bp. Baraniaka. Nie ma informacji o wtrącaniu go do karceru, tzw. ciemnicy, gdzie był przetrzymywany przez kilka dni nago w wilgotnej, spływającej fekaliami celi, bez jedzenia i picia. Nie ma opisów bólu jakiego doznawał, gdy wyrywano mu paznokcie. Brakuje notatek o chorobach jakich się nabawił – o zapaleniu wyrostka robaczkowego,  czy krwawym nieżycie żołądka. Informacje o tych prześladowaniach można uzyskać jedynie szczątkowo od świadków, późniejszych, fragmentarycznych wypowiedzi Baraniaka, który sporadycznie mówił o tym kilku osobom w różnych okolicznościach swojego życia. Z ich relacji wynika, że bito go, głodzono i pozbawiano  podstawowej pomocy lekarskiej. Barbara Zawieja, córka brata abp. Baraniaka – Ludwika, przekazała informacje o tym, że poddawano go wyjątkowej torturze, polegającej na trzymaniu nieruchomo pod kapiącą na głowę wodą. Początkowo człowiek nie odczuwa tego specjalnie dotkliwie, jednak po kilku godzinach każde uderzenie takiej kropli wody w to samo miejsce czaszki jest przeżywane, jak uderzenie obuchem. W jej opinii śladem po tej torturze było widoczne do końca życia wgłębienie na głowie biskupa. 


Wieści o męczarniach bp. Baraniaka i pogarszającym się stanie jego zdrowia dotarły do emigracji. W marcu 1955 r. londyński „Dziennik Polski” oraz „Dziennik Żołnierza” doniosły nawet o śmierci biskupa jako ofiary komunistycznej bezpieki.  

Bp Antoni Baraniak prawie nigdy nie wracał do tego, co przeżył na Rakowieckiej podczas tzw. „tymczasowego aresztowania” w latach 1953-1956 i jak podkreśla ks. prof. Zygmunt Zieliński: „nie przybierał nigdy pozy męczennika, chociaż był nim bez wątpienia”

źródło fot:

POWIĄZANE TEMATY:bp baraniak
Komitet do spraw pożytku publicznego
NIW
Sfinansowano ze środków Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Rządowego Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030
PROO