KalendarzRolników.pl
PARTNERZY PORTALU
  • Partner serwisu Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi w Warszawie
  • Partner serwisu Krajowa Rada Izb Rolniczych
  • Narodowy Instytut Wolności
  • ODR Bratoszewice
  • Partner serwisu Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego

WYSZUKIWARKA

Józef Franczak - ostatni "żołnierz wyklęty"

Opublikowano 20.10.2023 r.
przez Lidia Lasota
Ludzie pokroju Józefa Franczaka w niepodległej Polsce stanowiliby elitę narodu, budując Polskę opartą na prawdzie, uczciwości i sprawiedliwości społecznej, na szlachetnych ideałach i wartościach chrześcijańskich. Spalając się w pracy organicznej na rzecz społeczeństwa tak jak oddawali wszystkie swoje siły walce o niepodległość. Zamiast tego musieli się zmagać ze strasznym wrogiem, który na walce klas opierał swój ustrój. Zginął 21 października 1963 r. 

W chwili zakończenia II wojny światowej Józef Franczak, urodzony w 1918 roku w Kozicach Górnych nieopodal Lublina, miał 27 lat. Jako zawodowy podoficer służył w Równem na Wołyniu. Tam zastał go wybuch II wojny światowej. Po agresji Związku Radzieckiego  na Polskę oddział, w którym walczył został rozbity, a on sam dostał się do sowieckiej niewoli, z której po kilku dniach zbiegł. Wrócił w lubelskie i zaangażował się w działalność konspiracyjną. Został dowódcą plutonu AK. Po zajęciu Lubelszczyzny przez Sowietów, podzielił los wielu swoich kolegów i został wcielony do armii Berlinga. Szykany, aresztowania i egzekucje żołnierzy AK, których był świadkiem, skłoniły go do ucieczki. Józef Franczak nie miał szansy na podjęcie normalnego życia. Przez następnych 18 ukrywał się w kraju, o którego wolność walczył.

Służba Bezpieczeństwa ścigała go z niesłychaną zajadłością. Zamierzała z „Lalka” zrobić pospolitego przestępcę, bandytę i złodzieja. W zaprzyjaźnionych domach „zabezpieczyła” różne wartościowe sprzęty domowe i rolnicze, jakoby zrabowane przez Franczaka i rozdane w zamian za pomoc w ukrywaniu się. Wytoczono mu sprawę, którą umorzono z braku dowodów. Prokurator w postanowieniu o umorzeniu śledztwa przypisał Franczakowi „szereg niektórych ukrytych dotychczas przestępstw, zwłaszcza rabunków”, ale tego gołosłownego oskarżenia nie podał żadnych faktów. Ludność miejscowa pomagała Franczakowi, bez tego wsparcia nie mógłby przeżyć w ukryciu 18 powojennych lat. 

O losach Franczaka w drugiej połowie lat 40. dowiadujemy się głównie z pamiętnika Zdzisława Brońskiego pseudonim „Uskok”. Przyjaźń, troska, z jaką Broński pisał o „Lalku”, pozwala sądzić, że obaj byli sobie ideowo bliscy. I tak pod datą I. 1949 znajduje się notatka: 
»Laluś« natknął się na ubeków w Gardzienicach. Naszli przypadkiem na dom, w którym on się znajdował. »Laluś« był sam i posiadał tylko krótką broń. Wypadł na ubeków przez drzwi i dał ognia, po czym rzucił się do ucieczki, jeden z ubeków został ranny, a »Laluś« dostał postrzał po brzuchu. Kula jednak nie poszła głęboko, nie uszkodziła jelit. Miał natychmiastową pomoc lekarską i czuje się dobrze”.

„28 II 1949. Po dłuższym niewidzeniu się miałem wczoraj spotkanie z »Lalusiem«. Sam »Laluś« po postrzale czuje się dobrze, ale przyniósł ze sobą bardzo przykrą wiadomość. »Sęk« nie żyje! Po najściu na zasadzkę zginął w walce z ubejcami dnia 22 stycznia br. pod Fajsławicami. »Sęk« nazywał się Jerzy Marciniak i pochodził z Czerniejowa pod Lubartowem. Wykrusza się partyzancka brać... wykrusza...”.

W chwili gdy kapitan Broński zapisywał to nostalgiczne zdanie, zostało mu jeszcze dokładnie sto dni życia. Jego były podkomendny, a jak się okazało tajny współpracownik UB Franciszek Kasperek ps. „Janek”, zwabił w zasadzkę jego zastępcę „Babinicza”, który na torturach wydał jego kryjówkę. „Babinicz” został zamordowany przez UB na zamku lubelskim. A TW - „Janek” za zdradę kolegów zainkasował 20 tys. złotych, a za wszystkie usługi dla „resortu”, czyli donosy, które uśmierciły kilku ludzi – 50 tys. złotych. 

W 1956 roku osamotniony „Lalek” zastanawiał się, czy nie skorzystać z kolejnej amnestii. Po naradzie z adwokatem uznał jednak, że dostanie wyrok nie mniejszy niż 15 lat i zdecydował się nie ujawniać. 

Wpadł w zastawioną pułapkę, dopiero na skutek zdrady, tajnego współpracownika Stanisława Mazura, brata stryjecznego narzeczonej „Lalka”. Śmiertelnie postrzelony zmarł 21 października 1963 r. Choć tego dnia komunistyczna władza zakończyła walkę z żołnierzami wyklętymi, nie zamierzała jeszcze odpuszczać ostatniemu z nich. Prokurator nakazał dokonać dekapitacji pośmiertnej, czyli odciąć głowę. Zbezczeszczone w ten sposób ciało zastrzelonego partyzanta, nagie i bez głowy, pochowano w anonimowym grobie. Jednak bliskim Franczaka udało się przenieść jego szczątki do rodzinnego grobowca. A głowę sierżanta „Lalka”  odnaleziono dopiero w 2007 roku. w jednej z pracowni lubelskiego Uniwersytetu Medycznego. Prawdopodobnie służyła studentom do celów naukowych. Uroczyście z wojskową asystą pochowano ją obok pozostałych szczątków sierżanta.

Fot. 1

POWIĄZANE TEMATY:józef franczak
  Lidia Lasota
Zainteresował Cię ten artykuł? Masz pytanie do autora? Napisz do nas tutaj
Komitet do spraw pożytku publicznego
NIW
Sfinansowano ze środków Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Rządowego Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030
PROO