Choroba niebieskiego języka tylko w hodowlach? To... dziwne


- Szczególny niepokój budzi fakt, że choroba nie została dotychczas potwierdzona wśród dzikich populacji przeżuwaczy, takich jak sarny, jelenie czy łosie. Jest to sytuacja nietypowa z epidemiologicznego punktu widzenia, budząca poważne wątpliwości co do źródeł oraz mechanizmów rozprzestrzeniania się zakażeń. Zachodzi podejrzenie, że została celowo wprowadzona - wyjaśnia Gustaw Jędrejek, prezes LIR. - Nietypowe pojawienie się choroby ograniczone wyłącznie do zwierząt utrzymywanych w gospodarstwach budzi uzasadnione obawy hodowców o bezpieczeństwo produkcji zwierzęcej w Polsce. Dalsze rozprzestrzenianie się wirusa może prowadzić do strat ekonomicznych, szczególnie wśród mniejszych gospodarstw, oraz do ograniczeń w handlu zwierzętami i produktami pochodzenia zwierzęcego.
Izba przypomina, że choroba podlega obowiązkowi zgłoszenia i zwalczania i zgodnie z obowiązującymi przepisami każdy posiadacz zwierząt ma obowiązek niezwłocznego zgłoszenia podejrzenia wystąpienia choroby właściwemu powiatowemu lekarzowi weterynarii. Niedopełnienie tego obowiązku stanowi wykroczenie. Wytyczne Głównego Lekarza Weterynarii nakazują również stosowanie zasad bioasekuracji, w tym zwalczanie owadów kłująco-ssących, unikanie zakupu zwierząt z nieznanych źródeł, zabezpieczanie budynków inwentarskich, regularne kontrole stanu zdrowia zwierząt oraz prowadzenie dokumentacji przemieszczeń.
Dlatego izba apeluje o:
• Pilne przeprowadzenie niezależnych i rzetelnych badań naukowych, finansowanych ze środków publicznych, w celu ustalenia rzeczywistych źródeł zakażeń i mechanizmów przenoszenia choroby.
• Zintensyfikowanie kontroli granicznych w zakresie przemieszczania zwierząt, produktów pochodzenia zwierzęcego, pasz i materiału rozrodczego, w celu ograniczenia ryzyka zawleczenia wirusa BTV z zagranicy.
• Wdrożenie skutecznych działań prewencyjnych, w tym programów szczepień ochronnych, zwiększenia nadzoru weterynaryjnego i konkretne zalecenia bioasekuracji, z pełnym pokryciem kosztów z budżetu państwa.
• Zwiększenie transparentności działań administracji publicznej, w tym bieżącego informowania o występowaniu ognisk, wynikach badań laboratoryjnych i statusie epizootycznym poszczególnych regionów;
• Zapewnienie hodowcom pełnej informacji i wsparcia finansowego, w tym rekompensat za poniesione straty, kosztów kwarantanny, dezynfekcji i innych działań profilaktycznych;
Zarząd Lubelskiej Izby Rolniczej podkreśla, ze hodowcy, na których gospodarstwa spadły skutki pojawienia się choroby niebieskiego języka, już obecnie ponoszą znaczne straty ekonomiczne i organizacyjne.
- Ograniczenia w przemieszczaniu zwierząt, spadek wydajności oraz ryzyko utraty statusu stada wolnego od choroby generują poważne obciążenia finansowe. W tej sytuacji nie jest zasadne przerzucanie na rolników kosztów działań naprawczych i prewencyjnych, które z mocy prawa powinny być realizowane i finansowane przez państwo w ramach krajowego systemu ochrony zdrowia zwierząt - dodaje prezes LIR.
Izba apeluje o pełną transparentność, zdecydowane i skoordynowane działania mające na celu wyjaśnienie przyczyn pojawienia się choroby niebieskiego języka oraz zapewnienie bezpieczeństwa produkcji zwierzęcej w Polsce, gdyż hodowcy oczekują szybkiej, skutecznej reakcji administracji publicznej oraz wsparcia w zakresie ochrony zdrowia zwierząt i stabilności ekonomicznej gospodarstw rolnych.
![]() |
Redakcja KalendarzRolnikow.pl
Zainteresował Cię ten artykuł? Masz pytanie do autora? Napisz do nas tutaj
|




_ulnl.jpg)
































































































