KalendarzRolników.pl
PARTNERZY PORTALU
  • Partner serwisu Krajowa Rada Izb Rolniczych
  • ODR Bratoszewice
  • Partner serwisu Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego

WYSZUKIWARKA

Lato bez prądu - czyli klimatyzacja w ulu

Opublikowano 05.08.2026 r.
W środku lata każdy szuka ochłody: czy to mały, czy duży, czy to roślina, czy zwierzę – upały każdemu dają się we znaki. Kiedy słońce niemiłosiernie praży, a powietrze niemal stoi w miejscu, każdy szuka ratunku w klimatyzowanych pomieszczeniach. Niestety, pszczoły nie mają dostępu do prądu ani nowoczesnych systemów chłodzenia. A przecież wewnątrz ula znajdują się tysiące maleńkich stworzeń pragnących ochłody...

Natura jednak znalazła rozwiązanie: wyposażyła te owady w niezwykłe umiejętności, których możemy im tylko pozazdrościć. W ulach zawsze panuje idealny mikroklimat, który pszczoły wypracowują same, a zawdzięczają to sile swoich mięśni i prawom fizyki.

Gdy temperatura w ulu niebezpiecznie wzrasta, przewidujące robotnice natychmiast przystępują do działania. Zbierają się przy wlotku i ustawiają w równych rzędach, a następnie zaczynają intensywnie wachlować skrzydełkami. Z boku wygląda to niemal jak taniec, jednak jest to ciężka praca fizyczna. Skrzydełka poruszają się z ogromną prędkością, tworząc silny ciąg powietrza. Mechanizm ten działa jak pompa ssąco-tłocząca. Część pszczół ustawia się tak, aby wypychać gorące i zużyte powietrze z ula, a inne zasysają chłodny tlen z zewnątrz. Dzięki temu wymuszają ciągłą cyrkulację.

W ten sposób przyjemny chłód dociera nawet w najdalsze zakamarki między plastrami. Podczas tej pracy każda pszczoła staje się miniaturowym wentylatorem potrafiącym w niedługim czasie wymienić powietrze w gnieździe na świeże. Samo przetłaczanie powietrza w największe upały to tylko część tajemnicy. Kiedy robi się gorąco, grupa zbieraczek przerywa loty po nektar i zaczyna znosić do ula czystą wodę. Rozwieszają drobne krople na krawędziach komórek woskowych, a następnie kierują na nie strumień powietrza ze swoich skrzydeł. Wtedy woda zaczyna gwałtownie parować. Proces ten wymaga pobrania ogromnej ilości energii z otoczenia, co w praktyce oznacza błyskawiczne pochłanianie ciepła. To dokładnie ten sam mechanizm, który sprawia, że czujemy chłód, kiedy mokrzy wychodzimy z jeziora lub morza na wiatr. Wykorzystując to zjawisko, pszczoły potrafią zbić temperaturę w ulu nawet o kilkanaście stopni, chroniąc zarazem delikatny czerw przed przegrzaniem i śmiercią.

Swoją misję schładzania ula pszczoły wykonują z największą precyzją. W centrum gniazda, tam, gdzie rozwijają się larwy, pszczoły potrafią utrzymać stałą temperaturę wynoszącą równe 35°C. Pilnują tego z niezwykłą dokładnością, niezależnie od pogody. Dlaczego akurat ta wartość jest tak bardzo ważna?

To optymalne warunki dla dojrzewania pszczelego czerwiu. Spadek temperatury opóźniłby rozwój i osłabiłby młode owady. Natomiast jej wzrost mógłby doprowadzić do deformacji, a nawet śmierci larw. Za pomocą czułek, które działają jak wrażliwe termometry i higrometry, robotnice na bieżąco analizują parametry powietrza. Gdy wykryją nieprawidłowość, natychmiast zaczynają działać, korygując siłę wentylacji.

System wentylacyjny ula jest bardzo zaawansowany, bo służy nie tylko do chłodzenia przestrzeni, lecz także odgrywa również ważną rolę w procesie produkcji miodu. Świeży nektar, przyniesiony prosto z kwiatów, zawiera nawet 80% wody. Jeśli pszczoły zamknęłyby go w plastrach w takiej formie, błyskawicznie uległby fermentacji. Zadaniem robotnic ulowych jest odparowanie tej wody do poziomu poniżej 20%.

Proces ten odbywa się głównie nocą. Kiedy zbieraczki odpoczywają, tysiące ulowych robotnic wymuszają silny obieg powietrza nad otwartymi komórkami z nektarem. W ciepłe, letnie noce przed ulami w pasiece można usłyszeć jednostajny, głęboki szum przypominający działanie wielu wiatraków lub sporego radiatora. Efektem tej niesamowitej i ciężkiej pracy jest gęsty, trwały i bogaty w enzymy miód.

Katarzyna Bryk
Centrala w Bratoszewicach ŁODR