KalendarzRolników.pl
PARTNERZY PORTALU
  • Partner serwisu Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego
  • Narodowy Instytut Wolności
  • Partner serwisu Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi w Warszawie
  • Partner serwisu Krajowa Rada Izb Rolniczych
  • Partner serwisu Województwo Podlaskie
  • Partner serwisu KRAJOWY OŚRODEK WSPARCIA ROLNICTWA

WYSZUKIWARKA

W kościele denerwują mnie... "wymagania"

Opublikowano 19.04.2018 r.
Spotkania rodziców i dzieci pierwszokomunijnych, spotkania przed bierzmowaniem, katechezy przedmałżeńskie, katechezy przedchrzcielne, coniedzielna Msza Święta, przykazania Boże i do tego jeszcze kościelne, posty, czasy zakazane… sporo tych wymagań. Mogą one nas niejednokrotnie nas denerwować. Ale przecież nie chodzi w nich tylko o to, by utrudniać życie…

    1. Lekko, łatwo i przyjemnie

Współczesna kultura masowa lansuje i proponuje życie w stylu „lekko, łatwo i przyjemnie”. Codzienne życie, zwłaszcza zawodowe, stawia nam jednak wysokie wymagania. Audyty, certyfikaty, kursy, szkolenia, warsztaty, normy, dokształcanie. Głównym ich motywem jest chęć uzyskania wyższej jakości jakość produktów i usług, wyższe kwalifikacje. Wszystko zaś podyktowane chęcią większych zysków. Jest tego tak dużo, że w innych obszarach naszej aktywności chcemy pożyć luźniej. Dla wewnętrznego zrównoważenia, ten sam świat serwuje nam niewymagająca rozrywkę, która ma sprawić, że odreagujemy, wrzucimy na luz i zapomnimy o jakichkolwiek wymaganiach. Zapominamy też, że wymagania stawiane przez Kościół powodowane są zupełnie innym motywem.

    2. Kto kocha, stawia wymagania

Jeżeli motywem wymagań jest tylko zysk, to rzeczywiście mogą być one trudne do przyjęcia i zachęcać do ucieczki w świat lekkiej rozrywki. Jednak Kościół powodowany jest zupełnie innym motywem. Jeżeli celem działalności duszpasterskiej Kościoła jest zbawienie dusz, to głównym motywem działania jego działania jest miłość. Ta z kolei wyraża się w trosce. Troska zaś wyraża się w konkretnych działaniach, a działania z z trudem, trud zaś z wymaganiami. Kto kocha więc stawia wymagania.

    3. Kto wierzy w miłość, przyjmuje wymagania

Niestety, wiele osób które stawiają problem w taki właśnie sposób – choć zostały ochrzczone – często są niestety niewierzące, jednak praktykujące, najczęściej przy okazji rodzinnych uroczystości religijnych chrztu, bierzmowania i sakramentu małżeństwa. Brak wiary przekłada się na brak zaufania do Jezusa i Jego mistycznego ciała, którym jest Kościół. Jeśli ktoś nie ufa, wszelkie wymagania są traktowane jako nieuzasadnione i niepotrzebne brzemię, które dopełnia opresyjnej wizji społeczeństwa, które nieustannie czegoś od nas wymaga.

    4. Nie ma dojrzałości bez stawiania sobie wymagań

Dla ukształtowania dojrzałego człowieczeństwa i dojrzałego chrześcijaństwa potrzebne są wymagania, ale nie tylko te, płynące z zewnątrz, ale również te, które stawiamy sobie sami. Jeżeli więc znajduje się w człowieku choćby odrobina miłości do siebie samego, musi to skutkować świadomością konieczności stawiania sobie wymagań. Stawianie wymagań skutkuje zaś konkretnymi korzyściami, które je warunkują. Na zasadzie analogii, człowiek zaczyna zauważać pozytywne skutki wymagań, pochodzących z zewnątrz. To z kolei prowadzi do powolnego odkrycia zasadniczych intencji Kościoła, który – jak matka, miłująca dziecko – stawia wymagania, aby doprowadzić do pełni człowieczeństwa.

Wymagania, które stawiają nam inni mogą rzeczywiście irytować. Jeśli jednak odkryjemy ich zasadniczy powód – dobro człowieka – łatwiej będzie nam je przyjąć.

 

 

kontakt1.jpg Ks. Tomasz Ślesik
 
 
Zainteresował Cię ten artykuł? Masz pytanie do autora? Napisz do nas tutaj

Komitet do spraw pożytku publicznego
NIW
Sfinansowano ze środków Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Rządowego Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030
PROO