KalendarzRolników.pl
Nie masz jeszcze konta?

Partnerzy portalu

Partner serwisu Województwo Podlaskie
Partner serwisu Anwil Grupa Orlen
Partner serwisu Polski Cukier
Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi w Warszawie
Krajowa Rada Izb Rolniczych
KRAJOWY OŚRODEK WSPARCIA ROLNICTWA
28 grudnia 2018

Podsumowanie roku 2018 - produkcja roślinna

Rok 2018 pod względem pogody był zupełnie odmienny od poprzednich lat. Jednak problemy rolników prowadzących uprawy roślin były podobne do tych w latach ubiegłych. Czy kończący się rok daje nadzieję na rozwiązanie najpilniejszych problemów?

2017 rok był deszczowy i chłodny - pod tym względem odchodzący 2018 rok był jego przeciwieństwem. Duże ciepło przyszło do wielu regionów Polski już w marcu, a wilgoć gleby, która pozostała z deszczowej jesieni w 2017 roku, szybko wyparowała z powodu suszy.

Zboża

Z oziminami nie było problemów - łagodną zimę w większości przetrwały dobrze. Jednak szybko okazało się, że wraz z ciepłą, słoneczną i suchą pogodą zbiory zbóż wcale nie będą rekordowe.

Z powodu wysokich temperatur trudno było trafić z zabiegami chemicznymi w odpowiedni moment, na dodatek zboża ozime zaczęły przedwcześnie się wykłaszać i zasychać. Z tego powodu zbiory ziarna w 2018 roku nie są oceniane jako wysokie i brakuje w pełni dojrzałego ziarna dobrej jakości. Ceny ziarna w skupie, choć nieco wyższe niż przed rokiem, nadal rolników nie satysfakcjonują. Rolnicy uważają, że produkcja zbóż stała się nieopłacalna, a koszty z nią związane przewyższają zysk uzyskany z zebranego ziarna. 

Jeszcze gorzej na zbożach wyszli ci rolnicy, którym z powodu deszczowej jesieni nie udało się wysiać ozimin ani nawet przewódek. Wysiane wiosną zboża jare w wielu miejscach zaschły zanim dojrzały, a plony były wręcz symboliczne.

Rzepak

Rzepak jest od lat uprawą strategiczną na polskich polach. Tym razem nie było problemów z przezimowaniem. Jednak susza i bardzo ciepła pogoda spowodowała podobne problemy jak w uprawach zbóż. Ze względu na wysokie temperatury trudno było trafić z właściwymi zabiegami chemicznymi, a często zdarzało się, że wiele szkodników wysepowało jednocześnie. Kto więc nie trafił z zabiegiem na płatek, a potem na pryszczarka, ten później skarżył się na ostypujące się łuszczyny.

Pogoda nie sprzyjała dojrzewaniu rzepaku, który wyrósł bujny, ale nierównomiernie się zasuszał. Gdy dolne partie roślin były jeszcze zupełnie zielone górne łuszczyny były już wyschnięte i gotowe do zbioru. Choć wiosną, po ustąpieniu śniegu wydawało się, że plony będą rekordowe, jednak tak się nie stało. Rzepak, podobnie jak zboża, plonował słabo. W ocenie rolników  za dużo pracy kosztowało zebranie tego, co urosło, w stosunku do samej wartości plonów.

Owoce

Rok 2017 był jednym z najgorszych w Polskich sadach. Przymrozki, które zmroziły kwitnące drzewa owocowe w maju 2017 roku spowodowały, że owoców brakowało. Mijający rok był pod tym względem zupełnie inny. Ubiegłoroczny nieurodzaj zastąpiony został przez ,,klęskę urodzaju''. Drzewa i krzewy owocowe uginały się od malin, porzeczek, śliw i - przede wszystkim  - jabłek, ale niskie ceny w skupie spowodowały, że wielu plantatorów krzewów owocowych i sadowników nawet nie zbierało owoców.
Ceny owoców miękkich - przede wszystkim porzeczek - oscylowały wokół kilkunastu groszy za kilogram, co zdaniem plantatorów nie pokrywa nawet kosztów zbioru kombajnem tych owoców. Podobne ceny, pomimo skupu interwencyjnego, obowiązują nadal dla jabłek przemysłowych.

Niewiele wyższe ceny obowiązują przy skupie jabłek deserowych - choć tych w polskich sadach jest niewiele. Zmarły w mijającym roku prof. Eberhard Makosz powtarzał niestrudzenie, że polscy sadownicy powinni zmieniać strukturę swoich sadów owocowych, zastępując mniej lubiane odmiany wysokiej jakości odmianami deserowymi, na które jest zapotrzebowanie eksportowe.

Jednak od czterech lat, czyli od czasu gdy Rosja wprowadziła embargo na polskie jabłka sadownictwo w naszym kraju jest w nieustającym kryzysie. Sadownikom trudno jest znaleźć zbyt na jabłka po atrakcyjnej cenie, więc w wielu sadach owoce zostały niezebrane.

Problem nr 1: Ukraina

Urodzaj lub jego brak często zależą od pogody i ani rolnik, ani władze państwa nie mają na nią wpływu. Są jednak takie sprawy, które nieodmiennie i w tym roku spędzały sen z powiek polskim rolnikom. 

Jednym z największych realnych problemów są wpływające na polski rynek produkty roślinne z Ukrainy. Unia Europejska, w ramach stowarzyszenia z Ukrainą kilka lat temu zgodziłą się na wprowadzenie wolnych od cła kontyngentów produktów roślinnych, a polscy rolnicy twierdzą, że rozregulowują one nasz rynek wewnętrzny. 

Organizacje producentów rolnych podkreślają, że trudno się spodziewać, aby zboża wwożone do Unii Europejskiej z Ukrainy pojechały do Hiszpanii czy Portugalii przede wszystkim ze względu na koszt transportu prawie przez całą Europę. Z tego powodu, jak oceniają rolnicy, większość kontyngentu produkcji roślinnej trafia do krajów sąsiadujących z Ukrainą, w tym przede wszystkim do Polski.

Rolnicy podkreślają także, że nie mają szans w konkurencyjnej cenowo produkcji roślinnej z rolnikami i firmami ukraińskimi. Na Ukrainie nie obowiązuje bowiem integrowana produkcja roślinna, dozwolone jest używanie wielu agresywniejszych środków ochrony roślin, co powoduje relatywnie mniejsze koszty uzyskania wysokich plonów niż w Polsce.

Dlatego też niezmiennie rolnicy proszą o kontrole jakościowe produktów z Ukrainy, kóre przekraczają polską granicę, ale... niezmiennie dowiadują się, że w sprawdzanych partiach produktów wszystko jest w najlepszym porządku.

Nowy minister i neonikotynoidy

W czerwcu Jan Krzysztof Ardanowski zastąpił na stanowisku Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Krzysztofa Jurgiela. Znacznie bardziej stanowczy Ardanowski potrafił ,,postawić się'' lobby ekologicznemu i dopuścił w tym roku stosowania zapraw z neonikotynoidami w rzepaku ozimym.

Od kilku lat obowiązywał w Polsce zakaz stosowania neonikotynoidów ze względu na dobrostan pszczół. Zakaz ten spowodował, że śmietki kapuściane, szkodniki które stosunkowo niedawno pojawiły się w Polsce, mogły zimą niszczyć plantacje rzepaku stosunkowo bezkarnie - nie było bowiem żadnego preparatu, który pomógłby w ich zwalczaniu. Naukowcy, w tym z Instytutu Ochrony Roślin - Państwowy Instytut Badawczy w Poznaniu zwracali uwagę, że zimowe wymarznięcia rzepaku w ostatnich latach w dużej części były spowodowane przez osłabienie systemu korzeniowego roślin przez żerujące śmietki kapuściane.

Wydana czasowa zgoda na stosowanie zapraw z neonikotynoidami pozwoli teraz tę teorię zweryfikować. Jeśli zima okaże się mroźna i z małą ilością śniegu będziemy mieli namacalny dowód na to, że naukowcy się nie mylili. Rolnicy z kolei mają nadzieję, że zaprawiony rzepak wyda znacznie lepsze plony niż w ostatnich latach.

Susza

Polska stepowieje. Susza staje się zjawiskiem dotkliwym nie tylko w Wielkopolsce i na Kujawach, czyli w tradycyjnie najbardziej suchych regionach, ale także w pozostałej części kraju. Rolnicy dopominają się większej ilości stacji monitorujących suszą i skuteczniej przyznawanych rekompensat za straty przez nią spowodowane.

Ideałem byłoby, gdyby na terenie każdej gminy znajdowała się stacja monitorowania suszy.

Mijający rok pokazał także, że potrzebne jest określenie warunków suszy dla trwałych użytków zielonych - długotrwałe braki deszczu spowodowały, ze w 2018 roku nawet łąki i pastwiska wypaliło słońce. Nie ma jednak prawnych możliwości określenia, czy na TUZ-ach była susza czy też nie.

Nadzieja na przyszły rok?

Rok 2019 będzie rokiem wyborczym, a to na pewno oznacza nowe obietnice. Czy za słowami pójdą także działania - przyjrzyjmy się temu, co dzieje się w pozostałych krajach Unii Europejskiej, aby poznać jakie możliwości mają unijni rolnicy. 
Niewątpliwie ciągle jesteśmy traktowani jako ,,nowi''. Państwa ,,starej'' Unii Europejskiej skutecznie zabezpieczają swoje rynki przed produktami z takich krajów jak Polska i zalewają nas produktami, których u siebie mają nadmiar. Promocja polskiej żywności, nie tylko na Zachodzie, ale także w kraju - jak to się popularnie mówi - leży i kwiczy. Dla konsumentów liczą się tylko ceny, a najtańsze w Polsce towary to te, których na zachodzie Europy produkuje się zbyt wiele. 

Czy potrafimy się obronić przed zalewem taniej, ale niesmacznej żywności? Wygląda na to, że aby przetrwać kryzys, rolnicy wiele spraw powinni wziąć w swoje ręce. Warto zacząć od lokalnej promocji polskiej żywności - tu, w Polsce! Skoro jesteśmy atrakcyjnym rynkiem zbytu dla pozbywającego się nadwyżek Zachodu, bądźmy przede wszystkim atrakcyjnym rynkiem zbytu dla samych siebie.

 

Już wkrótce artykuł podsumowujący rok 2018 w produkcji zwierzęcej.

 

kontakt1.jpg Redakcja KalendarzRolnikow.pl
 
 
Zainteresował Cię ten artykuł? Masz pytanie do autora? Napisz do nas tutaj
drukuj  
REKLAMA

Redakcja

Wydawca

WDR
ul. Modra 23
87-807 Włocławek
www.wydawnictwodr.pl

 

Tu nas znajdziesz

Napisz do nas


pozycje oznaczone * muszą być wypełnione