KalendarzRolników.pl
Nie masz jeszcze konta?

Partnerzy portalu

Partner serwisu Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego
Partner serwisu Województwo Podlaskie
Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi w Warszawie
Krajowa Rada Izb Rolniczych
KRAJOWY OŚRODEK WSPARCIA ROLNICTWA
26 lutego 2019

Czy istnieje alternatywa dla gospodarstw zagrożonych ASF?

Od kilku lat borykamy się z afrykańskim pomorem świń (ASF), który coraz bardziej rozprzestrzenia się na terenie Polski. Jego ogniska pojawiające się w województwie podlaskim, lubelskim i mazowieckim wymuszają wprowadzenie określonych procedur weterynaryjno-administracyjnych, których celem jest zwalczenie ww. choroby. Jedną z kluczowych metod zwalczania ASF jest wyłączenie z chowu i hodowli trzody chlewnej gospodarstw rolnych na obszarze występowania choroby. Ale co dalej?

Dużym obciążeniem jest stała presja czynnika zakaźnego w populacji dzików, które są jego nosicielami i wśród których choroba szerzy się coraz bardziej. Część gospodarstw, które dotychczas hodowały świnie, musi zmierzyć się z podjęciem dramatycznej decyzji: czy zlikwidować hodowlę, i co dalej?

Rezygnacja z produkcji trzody chlewnej jest dla wielu gospodarstw dużą zmianą w ich funkcjonowaniu, dotyczy to zwłaszcza podmiotów wyspecjalizowanych. Rezygnując z chowu trzody chlewnej tracą one nie tylko przychody finansowe, ale przede wszystkim nie mogą efektywnie wykorzystywać posiadanych zasobów wytwórczych: kapitału, pracy i ziemi. W związku z tym, w celu pozyskania określonych przychodów finansowych i możliwie efektywnego wykorzystania zasobów, wspomniane gospodarstwa będą zmuszone wprowadzić zmiany w strukturze i organizacji produkcji rolnej. Ministerstwo rolnictwa sugeruje inne możliwości produkcji zwierzęcej w gospodarstwach, które zaprzestały hodowli trzody chlewnej. W oparciu o analizy Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej proponuje się chów drobiu, krów mlecznych, bydła mięsnego lub całkowitą rezygnację z produkcji zwierzęcej i podjęcie produkcji upraw ogrodniczych. Możliwość zmiany produkcji trzody chlewnej na inną działalność produkcji rolnej na poziomie gospodarstwa wynika przede wszystkim ze stanu wyposażenia technicznego gospodarstwa, posiadania określonych budynków i maszyn, zasobów ziemi, przewidywanej opłacalności danego kierunku produkcji, dostępu do rynków zbytu, ale również wieku, wykształcenia i doświadczenia zawodowego rolników. Analiza IERiGŻ wykazała, że prowadzenie gospodarstwa bez produkcji zwierzęcej jest możliwe w gospodarstwach większych o powierzchni powyżej 60 ha i na lepszych glebach. Instytut odradza produkcję upraw ogrodniczych w woj. podlaskim ze względu na słabej klasy ziemie oraz brak zbytu na te produkty. 

Chów bydła mięsnego

Najbardziej realną alternatywą dla gospodarstw, które rezygnują z produkcji trzody chlewnej, jest chów bydła ras mięsnych. Przemawia za tym brak wymogów specjalistycznego sprzętu, technologii oraz budynków. Perspektywy tego kierunku produkcji są dobre, zwłaszcza przy rozwijającym się eksporcie wołowiny. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że producenci bydła w ramach systemu płatności bezpośrednich otrzymują dopłaty do zwierząt. Znawcy tematu uznają chów bydła opasowego za dobry pomysł i interesującą alternatywę. Dodatkowo tereny, które są w szczególny sposób dotknięte afrykańskim pomorem świń - Podlasie i Lubelszczyzna, charakteryzują się słabszymi glebami. 

Ze względu na zbyt wysokie koszty bioasekuracji część producentów nie będzie w stanie dostosować gospodarstw do jej wymogów. Są jednak i minusy takiego rozwiązania. Chorobą bowiem najbardziej dotknięte zostały gospodarstwa małe i średnie, które hodowały od 10 do 50 świń. Zatem czy opasy to dla nich dobre rozwiązanie? Skala hodowli ma przecież duże znaczenie.  Ponadto każda produkcja rolna, tak roślinna jak i zwierzęca, wymaga czasu zanim zacznie przynosić dochód. W przypadku bydła opasowego okres ten jest dłuższy niż przy chowie innych zwierząt - wynosi około 2 lat, podczas gdy dla drobiu jest to 30 dni. Jednak za chowem bydła opasowego dodatkowo przemawia fakt, że polska wołowina cieszy się dużym uznaniem na światowym rynku i popyt na nią nie spada, a rośnie.

W Polsce produkcja wołowiny kształtuje się na relatywnie niskim poziomie, w związku z tym istnieje duży potencjał wzrostu popytu wewnętrznego oraz na rynkach międzynarodowych.

Zresztą chów bydła mięsnego, jako alternatywa dla produkcji mleka, rozwijany jest już od kilkunastu lat. 

Aby zrekompensować straty na poziomie dochodu spowodowane rezygnacją z chowu średnio w roku 10 sztuk tuczników, rolnik powinien sprzedać 13 sztuk bydła opasowego w wieku 1-2 lat. Natomiast jeżeli skala produkcji trzody była większa, odpowiednikiem rezygnacji z 200 tuczników stanu średniorocznego będą 253 sztuki bydła opasowego w wieku 1-2 lat.

Chów owiec 

Jako alternatywę proponuje się także, aby na Podlasie wróciła hodowla owiec. Jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku w Polsce hodowano ponad 5 mln owiec, obecnie jest ich ok. 200 tysięcy. Dawniej  były to owce ras zarówno wełnistych jak i mięsnych. Obecnie ze względu na popyt, chów owiec ukierunkowany jest na rasy mięsne oraz eksport żywca i mięsa - głównie do Włoch i Holandii, ale też do krajów muzułmańskich, np. Libanu i Turcji. Hodowla owiec nie jest może trudna - zwierzęta nie wymagają bowiem wyjątkowych warunków - ale nie mogą być stłoczone pod dachem, trzeba je wypasać na łąkach. Terenów zielonych na Podlasiu nie brakuje - nizinna lokalna rasa mogłaby mieć tam odpowiednie warunki. Na owczarnie można także zaadoptować istniejące już budynki. Jest to dobra alternatywa, ale w przypadku owiec ras mięsnych. Na wełnę nie ma obecnie zbytu, dopiero towarowa hodowla na szerszą skalę mogłaby przynieść zyski. Niemniej to prawa rynku zdecydują, czy chów ten się rozwinie. 

Na razie sytuacja nie jest łatwa, zwłaszcza przy coraz niższych cenach. Dochodzi jeszcze mały popyt na baraninę oraz brak tradycji jej spożywania w Polsce. Konsumujemy ok. 0,25 kg baraniny, podczas gdy średnia unijna wynosi około 2 kg na jednego mieszkańca rocznie. Polska jagnięcina jest jednak ceniona za wysoką jakość - zwierzęta żywione są głównie paszami wytwarzanymi w gospodarstwach. Atutem rozwoju chowu owiec w naszym kraju jest relatywnie duża ilość naturalnych łąk i pastwisk, w tym również w województwach Polski Wschodniej. Zatem jeśli tylko gospodarstwo posiada własne zaplecze paszowe, to chów owiec, pomimo małej na razie produkcji, może być trafnym kierunkiem zmian ze względu na dobre możliwości eksportu jagniąt oraz mięsa baraniego do innych krajów. 

Wg IERiGŻ-PIB po rezygnacji z tuczu trzody chlewnej, utrzymanie wyników ekonomicznych porównywalnych do uzyskanych z produkcji:                                                                                                                                                   

  • 10 tuczników stanu średniorocznego – zapewni sprzedaż w ciągu roku 1655 jagniąt,                         
  •  200 tuczników stanu średniorocznego – zapewni sprzedaż w ciągu roku 33111 jagniąt.

Chów drobiu wodnego 

Potencjalnym kierunkiem alternatywnym może być też chów gęsi i kaczek. Gatunki te nie mają dużych wymagań w zakresie technologii produkcji. W żywieniu mogą być wykorzystywane pasze pochodzące z gospodarstwa, np. zielonka, owies czy marchew pastewna. Wśród europejskich smaków gęsina stanowi prawdziwy rarytas, dobrze zakorzeniony również w polskiej tradycji kulinarnej. Polacy hodowali gęsi i delektowali się ich mięsem już w XVII wieku. Warto przypomnieć, że 200 lat temu na warszawskiej giełdzie towarowej sprzedawano rocznie ponad 3,3 miliona gęsi, które cieszyły podniebienia smakoszy w wielu zakątkach kontynentu. Także obecnie nasz kraj jest ich największym europejskim producentem. Polską gęś ceni m.in. rynek niemiecki, na który trafia co roku ok. 20 tys. ton tuszek. Tymczasem w kraju konsumujemy niewiele gęsich specjałów, zaledwie ok. 700 ton rocznie. 

Kaczki, gatunek drobiu użytkowany na całym świecie, charakteryzuje szybkie tempo wzrostu oraz tuszka zawierająca mięso o dużej wartości odżywczej i specyficznym smaku. 

Zaletą tego gatunku jest duża żywotność, odporność na gorsze warunki utrzymania i choroby, a także możliwość stosowania w żywieniu tanich pasz gospodarskich. Wg IERiGŻ-PIB aby utrzymać sytuację ekonomiczną gospodarstwa rolnego na podobnym poziomie:                                                                                                                                 

  •  10 tuczników stanu średniorocznego powinno zastąpić 644 gęsi również według stanu średniorocznego (co odpowiada 1870 sztukom fizycznym gęsi),                                                             
  •  200 tuczników stanu średniorocznego powinno zastąpić 12884 gęsi stanu średniorocznego (co odpowiada 37364 sztukom fizycznym gęsi).

Decydując się na chów kaczek, aby osiągnąć analogiczne wyniki finansowe:                                         

  •  10 tuczników stanu średniorocznego należy średniorocznie utrzymać 2607 ptaków (10430 sztuk fizycznych kaczek).
  •  200 tuczników stanu średniorocznego rekompensatą powinno być utrzymanie 52143 kaczki stanu średniorocznego (208572 sztuk fizycznych kaczek).                                                                      

Propozycje te wydają się być interesujące, ale powinny być dokładnie przeanalizowane w każdym gospodarstwie przy uwzględnieniu jego uwarunkowań, a także uwarunkowań regionu. We mnie budzi się jednak pewien niepokój, zwłaszcza z powodu lansowanej od jakiegoś czasu przez różne środowiska tezy o ucieczce przed ASF czy walce z nim poprzez likwidację produkcji trzody chlewnej.

Rolnictwo w Polsce ma niezaprzeczalnie bardzo dobre warunki do chowu i hodowli świń, na Podlasiu i Lubelszczyźnie także. Potencjał ten jest nawet nie w pełni wykorzystany. W nieodległej przeszłości jednego pokolenia pogłowie świń oscylowało w granicach 20 mln sztuk,  teraz to zaledwie połowa. Należałoby raczej podjąć działania zmierzające do odbudowy naszego potencjału w tej dziedzinie, ulepszać czy modyfikować opracowany przez POLSUS (Polski Związek Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej) program odbudowy pogłowia świń. Żywię obawy, czy nadmierne lansowanie alternatywy dla produkcji trzody chlewnej nie stanie się zielonym światłem dla jeszcze większego spadku pogłowia świń, ze szkodą dla ich hodowców i producentów, rolnictwa i gospodarki żywnościowej w ogóle. Rynek konkurencyjny na to przecież czeka. Walka z ASF powinna być w mojej opinii prowadzona  wielotorowo. Istotnym kierunkiem jest likwidacja, a przynajmniej ograniczenie, czynnika zakaźnego głównie poprzez znaczną depopulację (odstrzał) dzików jako głównego nosiciela i rezerwuar wirusa ASF. Poszczególne gospodarstwa powinny natomiast skupić się na stosowaniu totalnej bioasekuracji, która nie tylko zatamuje ASF, ale poprawi także zdrowie świń, a przez to wyniki produkcyjne i ekonomiczne. Hodowcom i producentom trzody chlewnej, zdecydowanych na ten kierunek produkcji, należy się wyraźne wsparcie w dążeniu do bioasekuracji totalnej.

 

kontakt1.jpg
Adam Walasek
Śląski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Częstochowie 

Jeden z 16 Ośrodków Doradztwa Rolniczego w kraju. Śląski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Częstochowie realizuje na obszarach wiejskich województwa śląskiego zadania z zakresu doradztwa rolniczego. Podstawowym zadaniem Ośrodka jest doradztwo rolnicze, obejmujące działania w zakresie rolnictwa, rozwoju wsi, rynków rolnych oraz wiejskiego gospodarstwa domowego, mającego na celu poprawę poziomu dochodów rolniczych oraz podnoszenie konkurencyjności rynkowej gospodarstw rolnych, wspieranie zrównoważonego rozwoju obszarów wiejskich, a także podnoszenie poziomu kwalifikacji zawodowych rolników i innych mieszkańców obszarów wiejskich.

drukuj  
REKLAMA
Redakcja

Wydawca

WDR
ul. Modra 23
87-807 Włocławek
www.wydawnictwodr.pl

 
Tu nas znajdziesz
Napisz do nas

pozycje oznaczone * muszą być wypełnione