KalendarzRolników.pl
Nie masz jeszcze konta?

Partnerzy portalu

Partner serwisu Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego
Partner serwisu Województwo Podlaskie
Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi w Warszawie
Krajowa Rada Izb Rolniczych
KRAJOWY OŚRODEK WSPARCIA ROLNICTWA
2 września 2019

W Kościele najbardziej denerwuje mnie...gdy katolicy przestają, de facto, być katolikami

W kolejnym artykule w serii „W Kościele najbardziej denerwuje mnie gdy…” chciałbym zatrzymać się nad zdaniem wypowiedzianym przez mojego znajomego, który, przyjąwszy w wieku dojrzałym chrzest nie mógł się nadziwić, jak bardzo niektórzy katolicy nie są konsekwentni w wyznawaniu swojej wiary.

Nie chodzi oczywiście o sytuacje grzechu, który przydarza się każdemu, ale o uporczywe negowanie nauczania Kościoła, zwłaszcza w kwestiach moralnych, wybiórczość przyjmowanych prawd wiary, lenistwo w zaangażowaniu w życie własnej wspólnoty parafialnej oraz uporczywa schizofrenia postaw w życiu prywatnym i publicznym.

 

Uporczywe negowanie nauki moralnej Kościoła

To chyba jeden z najsmutniejszych elementów obrazu wielu katolików w Polsce. Aborcja, eutanazja, antykoncepcja, in vitro – postawy, które mniej lub bardziej bezpośrednio wymierzone są w ludzkie życie – przez wielu katolików zarówno tych z „pierwszych kościelnych ławek”, jak i tych „spod chóru” często bywają traktowane jako pole nieskrępowanych eksperymentów wolności praktycznej, jak i autodefinicji norm moralnych według przewrotnej zasady „mój brzuch – moja sprawa”. Trudno się dziwić ludziom niewierzącym, choć i to przychodzi niełatwo, bo wszak rozumna natura ludzka – nawet bez odniesień do logiki wiary, bazując tylko na logice rozumu właśnie podpowiada, że przykładowo subiektywne decydowanie o momencie hominizacji prowadzić może (i prowadziło) do drastycznych momentów, w których człowiek, zajmując miejsce Boga, stawał się panem śmierci niestety, częściej niż życia, a ziemia stawała się piekłem.

 

Wybiórczość przyjmowanych prawd wiary

Klika lat temu, wśród katolików w Polsce, przeprowadzono badania dotyczące przyjmowania poszczególnych prawd katolickiego Credo. Spośród tych co w każdą niedzielę śpiewają bardziej lub mniej ochoczo „Alleluja” podczas Mszy Świętej, spory odsetek nie podzielał wiary Kościoła dotyczącej zmartwychwstania umarłych, istnienia piekła, czy aniołów, nie mówiąc już o wierze w dziewicze poczęcie Jezusa przez Najświętszą Maryję Pannę. Jednak już prawdziwą zgrozą napawają sytuacje, w których niektórzy nie widzą różnicy między bożonarodzeniowym opłatkiem, a… Hostią, która prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie w momencie przeistoczenia staje się ciałem naszego Pana Jezusa Chrystusa. Do kanonu praw odrzucanych wlicza się też często prawdę o świętości Kościoła (o tym w jednym z kolejnych artykułów), czy sakramentalności spowiedzi świętej.

 

Lenistwo w zaangażowaniu we wspólnocie parafialnej

Wspólnota parafialna nie jest sakramentalną stacją obsługi (SSO), w której duchowni świadczą usługi wiernym. Nie jest też niedzielnym teatrem, w którym opłacani duchowni aktorzy przedstawiają wyuczony program, a wierni mają podziwiać mniej lub bardziej entuzjastycznie wyrażając swoją opinię. Kościół to wspólnota, która służy. I duchowni i osoby świeckie. Oczywiście według własnych zdolności, możliwości i potrzeb. Ktoś powiedział o katolikach, że to olbrzym, który śpi. Ponad miliard katolików na całym świecie i tylko niewielka część aktywnie zaangażowana w życie parafialne. Ilu z nas wpadło w ogóle kiedykolwiek na pomysł, żeby pomyśleć co może zrobić dla swojej wspólnoty w tym roku, w tym miesiącu, w tym tygodniu, dzisiaj…?

 

Uporczywa schizofrenia postaw w życiu prywatnym i publicznym

Jednym z największych kłamstw, które od wielu lat suflowane jest z lewej strony życia publicznego jest stwierdzenie, że wiara jest sprawą prywatną. Jeżeli tak, to należy wyeliminować jej przejawy w życiu społecznym, z instytucji, z przestrzeni publicznej, z sumień, zastępując ją – neutralnym oczywiście światopoglądowo – ateizmem. Wiara, choć jest aktem osobistym, nie jest sprawą prywatną. Wiara nie tylko, że powinna być dzielona z innymi, swobodnie wyznawana i praktykowana publicznie, to również powinna stanowić realny punkt odniesienia dla całego ludzkiego życia, zarówno w wymiarze osobistym, jak i zawodowym, indywidualnym, jak i społecznym. I tak, nie powinno być lekarza katolika, który jest nim tylko w kościele, podobnie policjanta, polityka, czy aktora z duchową schizofrenią, która w takim przypadku staje się niestety chorobą śmiertelną.

 

 

kontakt1.jpg ks. Tomasz Ślesik
Zainteresował Cię ten artykuł? Masz pytanie do autora? Napisz do nas tutaj
drukuj  
REKLAMA
Redakcja

Wydawca

WDR
ul. Modra 23
87-807 Włocławek
www.wydawnictwodr.pl

 
Tu nas znajdziesz
Napisz do nas

pozycje oznaczone * muszą być wypełnione