KalendarzRolników.pl
Nie masz jeszcze konta?

Partnerzy portalu

Partner serwisu Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego
Partner serwisu Województwo Podlaskie
Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi w Warszawie
Krajowa Rada Izb Rolniczych
KRAJOWY OŚRODEK WSPARCIA ROLNICTWA
26 listopada 2019

ASF w Lubuskiem. Co dalej?

W powiecie wschowskim, w okolicach Tarnowa Jeziernego u potrąconego przez samochód dzika wykryto wirus afrykańskiego pomoru świń (ASF). Okazało się, że to tylko początek kłopotów. Oficjalnie wiadomo już o ponad 20 zarażonych dzikach. 

Choć martwe dziki zarażone ASF wykryto w województwie lubuskim, to jednak trudno nie zauważyć, że stało się to przy granicy województwa z Dolnym Śląskiem i Wielkopolską. Choroba znalazła się na terenie, gdzie wielki fermy świń są powszechne i każde ognisko ASF będzie oznaczać wielomilionowe straty.

Przypadek sprawił, że pierwszy dzik z ASF w Lubuskiem został zabity na drodze przez przejeżdżający samochód - uważa Aleksander Dargiewicz, prezes Krajowego Związku Pracodawców - Producentów Trzody Chlewnej.  - Zgodnie z przepisami próbka do badań w kierunku ASF trafiła do Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach. Gdyby nie wypadek drogowy, o tym że ASF pojawił się w województwie lubuskim moglibyśmy się dowiedzieć o wiele później. W tym czasie wirus rozprzestrzeniłby się na dalsze tereny.


Jednak tak naprawdę nie wiadomo, czy był to pierwszy przypadek. Wiadomo natomiast, ze był to pierwszy znaleziony przypadek.

Po informacji, że wykryto na Ziemi Lubuskiej przypadek ASF otrzymaliśmy smsa z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa - mówi nam pan Tomasz, rolnik woj. lubuskiego. - Sms brzmiał: Uwaga! Zakaz wstępu do lasu w wyznaczonych strefach. Zagrożenie rozprzestrzeniania się ASF. O padłych dzikach poinformuj policję, urząd gminy lub weterynarza.


Wojewoda lubuski w niektórych miejscach w regionie wprowadził zakaz wstępu do lasów. Zakaz ten obowiązuje do odwołania. W akcji przeszukiwania lasów biorą udział leśnicy, myśliwi i wojsko. 

Ja świń nie hoduję, ale moi znajomi owszem - mówi pan Tomasz. - Ale o sprawie mówimy wszyscy. Trudno nam uwierzyć, że nagle, 300 kilometrów od znanych przypadków pojawiło się ASF właśnie u nas. 

Płot na wirusa

Aby zatrzymać rozprzestrzenianie się ASF podjęto decyzję o... wybudowaniu ogrodzenia. 

Obszar skażony o obwodzie długości ok. 36 km jest całkowicie grodzony - informował Główny Lekarz Weterynarii. 


Jednak płot choroby nie zatrzymał. Następnego dnia Główny Lekarz Weterynarii poinformował o kolejnych 18 martwych dzikach zarażonych wirusem ASF. - Planowana jest także lokalizacja budowy drugiego zewnętrznego ogrodzenia - informowano.


Trudno jednak nie przypomnieć w tym miejscu, że kilka lat temu o budowę płotu na Bugu i wzdłuż wschodniej granicy upominała się Lubelska Izba Rolnicza. Postulaty te zostały zlekceważone. Czy obecna budowa ogrodzenia nie jest przypadkiem ,,zaklinaniem rzeczywistości''? Trudno liczyć na to, że dziki przez kilka dni będą pozostawać w tym samym miejscu i dadzą się ogrodzić. Chyba, że są tak chore, że niedługo padną.


Tak naprawdę jednak nie wiadomo, czy wirus ASF znalazł się tylko w tym jednym miejscu u zbiegu trzech województw, czy też po prostu wcześniej nie szukano martwych dzików w zachodniej Polsce. Być może ASF jest tu od dawna, ale nikt tego nie sprawdzał.


Drugie pytanie, które się pojawia to fakt, że o pierwszym przypadku ASF dowiedzieliśmy się późno. Bardzo późno.
Lubuski Wojewódzki Lekarz Weterynarii na spotkaniu Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego poinformował, że zwłoki potrąconego dzika w okolicach Tarnowa Jeziernego znaleziono... 4 listopada. 6 listopada zostały pobrane próbki, a 14 listopada br. otrzymano dodatni wynik badań zwłok dzika na obecność wirusa ASF.

Tak więc minęło aż 10 dni od czasu wypadku, do potwierdzenia choroby. Czy wirus w tym czasie czekał spokojnie przy drodze, czy też pojechał dalej samochodem, który potrącił dzika? Czy przypadek wykryty - dosłownie - przypadkiem, jest na pewno jedyny?

Nie można wykluczyć, że podobna sytuacja występuje również w innych województwach zachodnich. W naszej opinii nie powinniśmy zwlekać i wyrywkowo przeszukać tereny dużego zagęszczenia dzików w województwach pomorskim, zachodniopomorskim, wielkopolskim i dolnośląskim. Wszystkie znalezione padłe dziki należałoby poddać badaniom w kierunku ASF - przekonuje Aleksander Dargiewicz z KZP-PTCh.

Skąd to się wzięło?

Wszyscy zadajemy sobie to pytanie - mówi Michał Andrzejewski, rolnik z Wielkopolski. - Mieszkam w pobliżu i nie mogę pojąć, jakim cudem wirus przefrunął ponad 200 czy nawet 300 kilometrów. Pamiętam słowa, które dwa lata temu mówił ówczesny minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel, gdy ASF nagle, zimą, znalazło się w pobliżu Warszawy. O ile dobrze pamiętam, minister mówił, ze ASF mogło zostać tam zawleczone, choćby z jedzeniem. Dziki są przecież wszystkożerne i nie pogardzą resztkami zakażonej kanapki.


Oczywiście, sprawdzenie jak wirus mógł nagle ,,przeskoczyć'' 300 kilometrów jest istotne. Jednak dla hodowców świń, których w regionie jest wielu, ważniejszą sprawą jest ochrona stad przed wirusem. Lasy w pobliżu są przeszukiwane pod kątem padłych dzików.

Przypominamy, że w takich poszukiwaniach nie mogą brać udziału producenci trzody chlewnej oraz członkowie ich rodzin. Zachęcamy natomiast wszystkich innych przedstawicieli społeczności lokalnych, w tym ekologów do włączenia się do tych poszukiwań. Nadzór nad nimi sprawują powiatowi lekarze weterynarii - informuje Wielkopolska Izba Rolnicza. - W poniedziałek w naszej siedzibie odbędzie się narada w naszej siedzibie z łowczymi z poszczególnych okręgów łowieckich o zwiększonym odstrzale dzików.


Ale czy to zatrzyma wirusa?

W piątkowy wieczór na jednym z portali społecznościowych z internautami spotkał się premier Mateusz Morawiecki. 

Udało nam się w zeszłym roku ograniczać ogniska tej choroby, teraz niestety dość niespodziewanie pokazało się jedno źródło tej choroby w zachodniej części Polski - powiedział premier odpowiadając na pytanie internauty o ASF. - Hiszpania walczyła z ASF przez ponad 30 lat. Niestety, nie jest łatwo ją zlikwidować, bo ona się przenosi nawet na podeszwach butów, na oponach samochodów, można ją wnieść w kanapce. 


W tym roku stwierdzono 40 ognisk choroby w stadach świń, podczas gdy w ubiegłym było ich ponad 100. Jednak jeśli okaże się, że dziki zarażone ASF znajdowane są w zachodniej części Polski powszechnie, mniejsza liczba ognisk niż przed rokiem cieszyć nie będzie. 


Pozostaje więc trzymać kciuki za to, by były to rzeczywiście ,,jedyne przypadki''. Czy jednak rozum nie podpowiada nam, że jest to mało prawdopodobne?

kontakt1.jpg Redakcja KalendarzRolnikow.pl
Zainteresował Cię ten artykuł? Masz pytanie do autora? Napisz do nas tutaj
drukuj  
REKLAMA
Redakcja

Wydawca

WDR
ul. Modra 23
87-807 Włocławek
www.wydawnictwodr.pl

 
Tu nas znajdziesz
Napisz do nas

pozycje oznaczone * muszą być wypełnione