KalendarzRolników.pl
Nie masz jeszcze konta?

Partnerzy portalu

Partner serwisu Województwo Podlaskie
Partner serwisu Anwil Grupa Orlen
Partner serwisu Polski Cukier
Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi w Warszawie
Krajowa Rada Izb Rolniczych
KRAJOWY OŚRODEK WSPARCIA ROLNICTWA
26 lutego 2020

Wyklęty niezłomny - rotmistrz Witold Pilecki

Życie rotmistrza Witolda Pileckiego, przez rok bestialsko torturowanego w areszcie na ul. Rakowieckiej w Warszawie, skazanego w pokazowym, sfingowanym procesie na potrójną karę śmierci i zamordowanego 25 maja 1948 r. tzw. „strzałem katyńskimi” w tył głowy jest typową biografią „żołnierza wyklętego”, która jest tak bogata, że stanowić może scenariusz niejednego filmu sensacyjno – szpiegowskiego. 

Urodził się 13 maja 1901 r. w Ołońcu, w republice Karelii, w  północno – zachodniej Rosji. Pochodził z polskiej szlacheckiej rodziny patriotycznej. Jego dziadek Józef Pilecki walczył w Powstaniu Styczniowym, za co został zesłany na Sybir. Wychowywał się w Wilnie. W wieku 13 lat Witold lat wstąpił do harcerstwa, zakazanego wówczas przez władze rosyjskie. Jako 17-letni kawalerzysta walczył w wojnie polsko-bolszewickiej w obronie Grodna. Następnie wstąpił do pułku ułanów, bronił Warszawy i wyzwalał Wilno.  

W 1922 r. zaczął studia na Wydziale Rolnym Uniwersytetu Poznańskiego, a także na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Wileńskiego. Miał „artystyczną  duszę”. Malował nie tylko „święte” obrazy do parafialnego kościoła, ale także sceny z bajek i pisał wiersze. 

Niestety ciężka choroba ojca i sytuacja finansowa majątku w Sukurczach koło Lidy (obecnie tereny Białorusi) zmusiły go do przerwania studiów i poprowadzenia rodzinnego gospodarstwa. Założył kółko rolnicze, a także mleczarnię, której był prezesem i mocno zaangażował w opiekę społeczną.  W 1933 r. ożenił się z młodą nauczycielką Marią Ostrowską. Mieli 2 dzieci: syna Andrzeja i córkę Zofię. 

Po wybuchu II wojny światowej Pilecki wziął udział w kampanii wrześniowej. W październiku 1939 r. przeszedł do konspiracji i przedostał się do Warszawy. W listopadzie 1939 r. stworzył Tajną Armię Polską. Gdy niektórych członków tej organizacji wywieziono do obozu w Auschwitz, postanowił pozyskać o nim informacje wywiadowcze. Pierwszy masowy transport  dotarł do KL Auschwitz 14 czerwca 1940 r. Wówczas nie posiadano jeszcze żadnej wiedzy o tym obozie. Pilecki, funkcjonując pod nazwiskiem Tomasza Serafińskiego szukał okazji do uwięzienia przez Niemców. Nadarzyła się 19 czerwca 1940 r., gdy w kilku dzielnicach Warszawy przeprowadzono wielką łapankę. Niemiecka żandarmeria przeszukiwała domy, zatrzymując wszystkich zdolnych do pracy mężczyzn w wieku od 18 do 40 lat. Witold Pilecki znajdował się w mieszkaniu swojej kuzynki Eleonory Ostrowskiej przy al. Wojska Polskiego 40. Gdy hitlerowcy zapukali do drzwi, dobrowolnie oddał się w ich ręce. Dlatego często określa się go mianem „ochotnika do Auschwitz”

Do Oświęcimia trafił w nocy z 21 na 22 września 1940 r. Zyskał nr 4859 i został głównym organizatorem konspiracji. Zorganizował siatkę podzieloną na „piątki”, którą nazwał  ZOW – „Związkiem  Organizacji Wojskowej”. Jej celem obok wyzwolenia obozu było podtrzymywanie kolegów na duchu, przekazywanie więźniom wiadomości z zewnątrz,  zdobywanie żywności, leków, ubrań i rozdzielanie ich.  Przez jakiś czas działała tam  nawet ukryta radiostacja. 

Pilecki pilnie opracowywał raporty o ludobójstwie w Auschwitz, które najpierw trafiały do centrali AK w Warszawie, a następnie na Zachód. Meldunki o sytuacji w obozie przekazywali także uciekinierzy z obozu. Jedna z takich ucieczek Wincentego Gawrona i Stefana Bieleckiego, zorganizowana przez Pileckiego, odbyła się 16 maja 1942. Kolejna -  najbardziej spektakularna w historii Auschwitz-  20 czerwca 1942 r. Eugeniusz Bendera, Kazimierz Piechowski i Stanisława Jaster uzbrojeni, wyjechali w przebraniach SS-manów, samochodem należącym do komendanta obozu Rudolfa Hoessa.  

Pobyt Witolda Pileckiego w obozie trwał dokładnie 947 dni. Po blisko 3 latach piekła uciekł przez obozową piekarnię. Przedstawił dowództwu AK plany ataku i wyzwolenia obozu, do którego jednak nigdy nie doszło, gdyż uznano je ze względu na słabe siły - za niemożliwe do wykonania. 

W 1943–1944 rotmistrz służył w oddziale III Kedywu AK. Wziął udział w Powstaniu Warszawskim. Walczył na Woli w rejonie ulic: Towarowej, Pańskiej, Miedzianej, Żelaznej i placu Starynkiewicza. Broniony przez niego teren nazwano „Redutą Witolda”. Jako jedna z niewielu powstańczych redut, nie została zdobyta przez Niemców w czasie 63 dni powstania. 

W latach 1944–1945 Pilecki przebywał w niewoli niemieckiej - w stalagu 344 Lamsdorf w Murnau w Bawarii, gdzie opiekował się młodymi powstańcami. Dlatego  nazywano go tam „Tatą”. Po wyzwoleniu wyjechał do Włoch, gdzie spotkał się z gen. W. Andersem. Nie chciał pozostać na emigracji. 

Wrócił do kraju w roku 1945 i zajął się organizacją siatki wywiadowczej. Zbierał  informacje o sytuacji w Polsce komunistycznej i o żołnierzach AK oraz II Korpusu, którzy byli więźniami w obozach NKWD. Gen. Anders prosił rotmistrza Pileckiego o opuszczenie Polski, gdyż istniało poważne zagrożenie aresztowaniem. Nie opuścił kraju, bo nie miał zastępcy, któremu mógłby przekazać swoje obowiązki. 

Aresztowano go 8 maja 1947 r. Był brutalnie torturowany przez funkcjonariuszy UB m.in. jednego z najokrutniejszych śledczych Eugeniusza Chimczaka (zm. 2012 r.) Blisko roczne śledztwo przewyższyło okrucieństwem metody stosowane przez SS. Powiedział do żony: „Oświęcim przy tym to była igraszka”. 

Ks. Jan Stępień, kapelan AK, późniejszy rektor warszawskiej ATK, opisując pobyt na Rakowieckiej, wspominał: „Wszyscy więźniowie uważali go za bohatera. Ci zaś, którzy go znali dłużej, wyrażali się o nim po prostu jak o świętym”. Był dla swoich współtowarzyszy niedoli oparciem. Nie okazując żadnego załamania w trudnym położeniu.

W petycji napisanej poetyckim tekstem do płk. Józefa Różańskiego, 6 dni po aresztowaniu Pilecki prosił: „Aby sumą kar wszystkich – mnie tylko karano. Bo choćby mi przyszło postradać me życie – tak wolę – niż żyć wciąż, a w sercu mieć ranę”

Po 10 miesiącach przesłuchań i tortur zaczął się pokazowy proces tzw. „grupy Witolda”. Podczas rozprawy rotmistrz Pilecki trzymał ręce z tyłu. Ukrywał dłonie, by nie zauważono, że miał powyrywane paznokcie. Zeznawał w taki sposób, by nie przyczynić się do obciążenia innych zarzutami. Zofia Pilecka, córka Witolda tak wspominała ten tragiczny czas:  

Na jednym z ostatnich posiedzeń, gdy już było wiadomo, że zginie, ojciec dał mamie mały metalowy grzebyk i powiedział, żeby koniecznie kupiła książkę Tomasza a Kempis „O naśladowaniu Chrystusa”. Chciał, żeby mama codziennie czytała nam fragmenty tej cudownej książeczki. To ci da siłę – powiedział do niej. 

Śledztwo w sprawie Witolda Pileckiego nadzorował płk. Józef Różański (właśc. Józef Goldberg, zm. 1981 r.), który był faktycznym sprawcą skazania go na potrójną karę śmierci. Człowiek bezwzględny, przejawiający sadystyczne skłonności, członek NKWD.  

Wyrok – strzałem w tył głowy, wykonał słynny kat Mokotowa – Piotr Śmietański. Za pozbawienie życia więźnia otrzymywał tysiąc zł., gdy np. pensja nauczycielska w tym okresie wynosiła 600 zł. Było to 25 maja 1948 r. o godz. 21.30. Ciała rotmistrza potajemnie wywieziono i prawdopodobnie wrzucono do jednego z wielu dołów śmierci na powązkowskiej „Łączce”. 

Dopiero w  roku 1990 nastąpiło sądowe „uniewinnienie” Witolda Pileckiego. W 2006 r. prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył go Orderem Orła Białego w uznaniu zasług w służbie dla Polski. W 2008 r., w związku z 60. rocznicą śmierci rotmistrza, Senat RP podjął uchwałę, w której uczcił jego heroiczne czyny, stwierdzając, że powinien stać się dla Europy i świata wzorem bohaterstwa oraz symbolem oporu przeciw systemom totalitarnym. 

Brytyjski historyk Michael Foot uznał rotmistrza Witolda Pileckiego za jednego z 6  najodważniejszych ludzi na świecie. 
Na ścianie celi więziennej na ul. Rakowieckiej na warszawskim Mokotowie, Pilecki wyrył cytat z książki „O naśladowaniu Chrystusa” Tomasza a Kempis:

Starałem się żyć tak, abym w godzinie śmierci mógł się raczej cieszyć, niż lękać. 

 

kontakt1.jpg Lidia Lasota
Zainteresował Cię ten artykuł? Masz pytanie do autora? Napisz do nas tutaj
drukuj  
REKLAMA

Redakcja

Wydawca

WDR
ul. Modra 23
87-807 Włocławek
www.wydawnictwodr.pl

 

Tu nas znajdziesz

Napisz do nas


pozycje oznaczone * muszą być wypełnione