KalendarzRolników.pl
Nie masz jeszcze konta?

Partnerzy portalu

Partner serwisu Województwo Podlaskie
Partner serwisu Anwil Grupa Orlen
Partner serwisu Polski Cukier
Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi w Warszawie
Krajowa Rada Izb Rolniczych
KRAJOWY OŚRODEK WSPARCIA ROLNICTWA
2 maja 2020

"Dzielny jak strażak" - o św. Florianie

Prawie każdy chłopiec marzył w dzieciństwie, aby zostać strażakiem i z zapartym tchem oglądał animowany film o nieustraszonym strażaku Samie, który stawia czoła wszystkim problemom w miasteczku Pontypandy. Ale ta szlachetna misja wiąże się nie tylko z pochwałami za bohaterstwo, ale przede wszystkim ze służbą drugiemu człowiekowi, często z narażeniem własnego życia. 

Etos strażaka był zawsze silny, ale jeszcze bardziej umocnił się i to na światową skalę, po wielkiej akcji amerykańskich strażaków pod World Trade Center w 2001 r. Od tego czasu to właśnie dzielny strażak, a nie Batman czy Superman stał się bohaterem komiksów tworzonych za oceanem.

Na tablicach upamiętniających ofiary zamachu 11 września 2001 r. na World Trade Center, w centrum Manhattanu znajdują się również polsko brzmiące nazwiska. Większość z nich to strażacy: Stanley Smagała, Bill Krukowski, Joseph Grzelak, Allan Tarasiewicz, Scott Kopytko, Paul Rubach.  Bohaterski strażak o polskich korzeniach - Stanley Trojanowski, który brał udział w ratowniczej akcji pod World Trade Center uczestniczył w stu siedemnastu pogrzebach poległych wówczas kolegów. Zginęło trzystu czterdziestu trzech strażaków Nowojorskiego Departamentu Straży Pożarnej, w tym ich kapelan. Ci którzy przeżyli, stracili zdrowie, gdyż jeszcze wiele tygodni po katastrofie nad gruzami unosiły się rakotwórcze pyły.

Ale nie trzeba sięgać w przeszłość, ani za ocean. W Polsce również służą bohaterscy strażacy. Obecnie ich działania koncentrują się wokół pandemii koronawirusa.  Ponad dwustu strażaków pełni służbę w trzystu siedemdziesięciu jeden polowych izbach przyjęć. Każdego dnia około dwóch tysięcy strażaków  podejmuje ponad pół tysiąca interwencji związanych z Covid 19. Dowożą leki, żywność, próbki do badań, organizują dystrybucję środków ochrony i dezynfekcji. W ciągu miesiąca, w sześćdziesięciu jeden punktach granicznych zmierzyli  temperaturę ponad sześciuset tysiącom podróżnym przekraczającym  granice naszego kraju.

W dniach od 19 do 26 kwietnia br. tysiąc pięćset strażaków z Państwowej Straży Pożarnej, ale również z Ochotniczej Straży Pożarnej z całego kraju, uczestniczyło w akcji gaśniczej w Biebrzańskim Parku Narodowym.


Ich wysiłek był ogromny ze względu na trudno dostępny teren i niemożność użycia ciężkiego sprzętu. Wycieńczające i skomplikowane logistycznie działania nad Biebrzą po raz kolejny pokazały ogromną wytrzymałość, niezwykłe zaangażowanie i poświęcenie strażaków. Po raz kolejny strażacy poradzili sobie wzorowo. 

Gaszenie pożarów stanowi ok. 1/3 działalności Państwowej Straży Pożarnej, która udziela pomocy w wypadkach komunikacyjnych, w katastrofach budowlanych i wyciekach szkodliwych substancji, czyli w zakresie ratownictwa chemiczno - ekologicznego, biologicznego, wysokościowego z technikami alpinistycznymi czy wodnego. Ponadto specjalne grupy wyjeżdżają na misje zagraniczne w ramach wszystkich wymienionych wyżej dziedzin. Spectrum działalności strażaków w XXI wieku jest szerokie. 

Żywioły natury: ogień, woda, wiatr, trzęsienia ziemi - mimo wysokiego rozwoju cywilizacyjnego nadal są nieprzewidywalne i nieujarzmione przez człowieka. W dawnych czasach było jeszcze gorzej. Okres średniowiecza w Polsce, przypadający od X do połowy XVI wieku, charakteryzował się licznymi i często wybuchającymi pożarami. Sprzyjały temu łatwopalne materiały z jakich budowano wówczas domy, a więc drewno i słoma, którą kryto dachy, a także ciasna zabudowa w miastach i brak wodociągów. Widząc niszczycielską siłę ognia, ludzie zaczęli dostrzegać konieczność ochrony oraz obrony przeciwpożarowej. Stopniowo wprowadzano specjalne przepisy antypożarowe. W miastach, w każdej kamienicy a także w pałacach, klasztorach i w pozostałych budynkach, musiały znajdować się naczynia napełnione wodą, a także „porządki ogniowe”: drabina, osęka żelazem okuta, sikawka ręczna, parę wiaderek skórzanych lub drewnianych. Składanie na strychach słoniny, słomy, siana i innych palnych materiałów było zabronione. Przed domami budowano okrągłe, kamienne zagłębienia, służące do gaszenia pochodni. 

Ogień uważano za wielki, nieokiełznany żywioł, dlatego z biegiem czasu coraz bardziej dostrzegano konieczność powołania jednostek wyspecjalizowanych do gaszenia pożarów. W Krakowie był to najpierw „hutman ratuszny”, do którego obowiązków należało m.in.  pilnowanie przed wybuchem ognia. Mieszkańcy mieli obowiązek ochrony swoich domów. Co dziesiąty z nich tzw. „dziesiętnik dozorców cyrkułowych" - miał czuwać nad bezpieczeństwem dziesięciu domów. Strażnik na Wieży Mariackiej przez całą dobę wypatrywał, czy nie pojawił się gdzieś ogień. Zagrożenie sygnalizował czerwona chorągiewką za dnia i czerwoną latarnią w nocy, biciem w dzwon i melodią ostrzegawczą trąbki. Stróże nocni i „halabardnicy"  w przypadku widocznego zapłonu, mieli obowiązek najpierw obudzić wszystkich mieszkających, następnie biec pod wieżę i za pomocą zwisającego sznura powiadomić strażnika. 


Przewidywano też nagrody i kary za określone zachowania mieszkańców w czasie pożaru. Jeśli ktoś zjawił się bez narzędzia służącego do ratunku, ryzykował więzienie. Łaziebnicy wraz z czeladnikami obowiązani byli dostarczyć wanny ze swoich łaźni, a od 1794 r. odpowiedzialność za akcje zduszania ognia spoczywała na kongregacji kupieckiej i cechu. 

Wyposażone w sprzęt gaśniczy oddziały pożarnicze zaczęły funkcjonować dopiero w połowie XIX w., w okresie zaborów. Nie tylko skutecznie walczyły z plagą pożarów, ale spełniały także wiele ważnych funkcji w życiu społeczności.

Gdy w 1528 r., w Krakowie pożar strawił cały Kleparz, a z płomieni ocalał cudem jedynie kościół p.w. św. Floriana ludzie odczytali to jako znak i masowo zaczęli oddawać cześć św. Florianowi jako szczególnie skutecznemu wybawicielowi od ognia. Na swoich domach umieszczali napis:

„Święty Florjanie, miej ten dom w obronie, niechaj płomieniem od ognia nie chłonie!"  A jego podobiznę malowali lub rzeźbili na elewacjach budynków.

Dlaczego za patrona od ognia i powodzi uważano akurat św. Floriana, żołnierza z pierwszych wieków chrześcijaństwa, który za wiarę poniósł męczeńską śmierć? 

Florian na świat przyszedł w Górnej Austrii, w miejscowości, która dzisiaj nazywa się Enns-Lorch. Imię Florian pochodzi od łacińskiego słowa „flos”, „floris” i oznacza kwiat.  Urodził się w II połowie III wieku. Były to czasy, gdy prawie całym światem rządziło cesarstwo rzymskie. Florian robił karierę wojskową, był wysokim rzymskim urzędnikiem i dowódcą wielkiego oddziału żołnierzy. 


Cesarz  Dioklecjan – w 302 r. usunął wszystkich chrześcijan z wojska i urzędów i wydał przeciwko nim cztery edykty. Pierwszy z nich zakazywał wszelkich form kultu, nakazywał chrześcijanom zwrot naczyń liturgicznych i świętych ksiąg, a także zburzenie kościołów. Drugi edykt przewidywał aresztowanie wszystkich duchownych. Trzeci - zapowiadał amnestię i uwolnienie z więzień tych chrześcijan, którzy złożą ofiarę rzymskim bogom. Wszyscy, którzy odejdą od chrześcijaństwa mieli zostać uwolnieni, opornych rozkazano torturować. W następstwie wielu biskupów i zwykłych wierzących uwięziono i zabito w męczarniach. W czwartym cesarz posunął się jeszcze dalej - nakazywał wszystkim mieszkańcom cesarstwa złożenie ofiary bogom rzymskim. Prześladowania Dioklecjana były krwawe i trwały aż do 311 r.


Dokumenty historyczne, które zachowały się do naszych czasów pokazują różne postawy chrześcijan. Jedni załatwiali sobie fałszywe zaświadczenia o złożeniu ofiary, inni uciekali, jeszcze inni wypierali się wiary. Ale byli tez tacy, którzy się nie ugięli i ponieśli męczeńską śmierć. 

Gdy Florian dowiedział się o aresztowaniu grupy czterdziestu chrześcijan, dołączył do nich, by dodać im otuchy. Tym samym przyznał się publicznie do wiary. Rzeczą niepojętą było, żeby wysoko postawiony cesarki urzędnik dobrowolnie ogłosił, że jest chrześcijaninem. Początkowo Rzymianie namawiali go, by wyrzekł się swojego Boga i ocalił życie. Z opisu jego męczeństwa, pochodzącego z VIII wieku - dowiadujemy się, że Florian nie uległ naleganiom prefekta, który go przekonywał:

„Chodź i złóż ofiarę bogom podobnie jak ja oraz twoi towarzysze broni, abyś żył z nami i nie został ukarany”.

W odpowiedzi Florian wyznał swoją wiarę słowami: „Panie, Boże mój, w Tobie złożyłem nadzieję i nie mogę zaprzeć się Ciebie, lecz walczę dla Ciebie i Tobie składam ofiarę pochwalną”. Gdy ani namowy ani tortury nie przyniosły oczekiwanego rezultatu – prefekt Akwilin skazał Floriana na śmierć, a przedtem rozkazał go biczować i szarpać jego ciało hakami. Zmaltretowanego i wciąż modlącego się skazańca zaprowadzono na most i strącono do rzeki Enns, przywiązując mu kamień młyński do szyi. Było to 4 dnia maja 304 r. Po jakimś czasie ciało męczennika rzeka wyrzuciła na skałę i tam znalazła je pewna chrześcijańska wdowa o imieniu Waleria, która złożyła je w grobie. Nad grobem wzniesiono klasztor św. Floriana, w którym mieszkali najpierw benedyktyni, a potem kanonicy laterańscy. 

Tyle wiadomo o św. Florianie, którego ikonografii przedstawia się najczęściej w stroju rzymskiego żołnierza, z naczyniem na wodę. Zachowały się legendy, które opowiadają, jak to Florian już jako dziecko  ugasił pożar domu zaledwie jednym skopkiem wody.

Gedko, współpracownik księcia Kazimierz II Sprawiedliwego, który był synem Bolesława III Krzywoustego z rodu Piastów, który został biskupem krakowskim w roku 1166, uzyskał od papieża Lucjusza III zgodę na sprowadzenie relikwii św. Floriana. Związana z tym legenda opowiada, że papież zaprowadził biskupa Gedkę do bazyliki, gdzie przechowywano relikwie wielu świętych i z grobu Floriana wysunęła się kartka z napisem „Chcę do Polski". 


Podobno relikwie św. Floriana w uroczystej procesji przywiózł do Polski w 1184 r. legat papieski Idzi z Modeny. W delegacji odbierającej relikwie był Wincenty Kadłubek, późniejszy biskup krakowski. Po drodze konie ciągnące wóz relikwiami zatrzymały się w podkrakowskiej wsi i nie chciały ruszyć, pomogła dopiero obietnica księcia Kazimierza, że wybuduje w tym miejscu kościół poświęcony Florianowi. Tak też się stało. W dzielnicy miasta, zwanej Kleparzem powstała okazała świątynia pw. św. Floriana, którą konsekrował późniejszy błogosławiony bp Wincenty Kadłubek.


Gdy król Kazimierz Wielki w roku 1366 utworzył z Kleparza samodzielne miasto, nazwano je Florencją, od świętego patrona. Określenie używane przez dwa wieki wyparła w XV wieku nazwa Kleparz.

Od czasu wspomnianego już wielkiego szesnastowiecznego pożaru, w którym płonął cały Kleparz, a kościół św. Floriana cudownie ocalał, co roku organizowana jest uroczysta procesja z Katedry Wawelskiej do Bazyliki św. Floriana, w której niesiony jest relikwiarz z głową Świętego. Na tę pamiątkę również, co roku w drugi poniedziałek po Wielkanocy odprawiano uroczystą Mszę św. Główną bramę wjazdową do Krakowa poświęcono Florianowi. 
Jednym z pierwszych kościołów pw. św. Floriana w Polsce, oprócz kościoła w Krakowie, był kościół cystersów w Koprzywnicy, konsekrowany około 1187 r.

Papież Jan Paweł II powiedział o św. Florianie:

„Ten, który tak właśnie poniósł męczeństwo, gdy spieszył ze swym świadectwem wiary, z pociechą i pomocą prześladowanym chrześcijanom, stał się prawdziwie zwycięzcą i przez to stał się obrońcą w wielorakich niebezpieczeństwach, jakie zagrażają materialnemu i duchowemu dobru człowieka”. 


Św. Florian, który był walecznym i mężnym żołnierzem. Nie wyrzekł się swoich ideałów. Do końca był niezłomny. Pewnie dlatego został patronem tych, którzy służą: „Bogu na chwałę, bliźniemu na ratunek”.


Przez wieki zmieniło się wyposażenie straży, struktura, zakres niesionej pomocy i metody, ale nie zmieniło się postrzeganie strażaków, którzy wciąż cieszą się wielkim społecznym zaufaniem. 

 

kontakt1.jpg Lidia Lasota
Zainteresował Cię ten artykuł? Masz pytanie do autora? Napisz do nas tutaj
 
drukuj  
REKLAMA

Redakcja

Wydawca

WDR
ul. Modra 23
87-807 Włocławek
www.wydawnictwodr.pl

 

Tu nas znajdziesz

Napisz do nas


pozycje oznaczone * muszą być wypełnione