KalendarzRolników.pl
Nie masz jeszcze konta?

Partnerzy portalu

Partner serwisu Województwo Podlaskie
Partner serwisu Anwil Grupa Orlen
Partner serwisu Polski Cukier
Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi w Warszawie
Krajowa Rada Izb Rolniczych
KRAJOWY OŚRODEK WSPARCIA ROLNICTWA
4 stycznia 2021

Dlaczego Jezus się ochrzcił?

Jan Chrzciciel chrzcił ludzi, którzy postanowili wyznać swoje grzechy i nawrócić się. Nad Jordan przychodziły wielkie tłumy. Pewnego dnia, w tej ogromnej kolejce oczekujących na chrzest, stanął również Nauczyciel z Nazaretu. Człowiek bez grzechu, więcej sam Bóg, stanął obok zanurzonych w bagnie, nieraz najohydniejszych przestępstw - ludzi. Stał grzecznie - jak zwykły grzesznik. Jan doskonale rozumiał absurdalność tej sytuacji, dlatego doznał chwilowego szoku. Po co zatem, Jezusowi, który był bez grzechu, ten cały chrzest w Jordanie?!

Rzeka Jordan, to największa rzeka Palestyny i można powiedzieć, najważniejsza, gdyż stanowi główne źródło wody pitnej na jej terenach. Teren wokół szerokiego zakola rzeki Jordan, dziesięć kilometrów od Jerycha, uważany jest za miejsce chrztu Jezusa. Odkrycia archeologiczne z roku 1996 potwierdziły autentyczność tej lokalizacji. Przedmioty tam znalezione: ceramika i monety dowodzą, że teren był zamieszkały w czasach Chrystusa i Jana Chrzciciela. Tym samym miejsce chrztu Pańskiego, jak wskazują ewangelie, w „Betanii po drugiej stronie Jorda­nu" jest bardzo prawdopodobne.

Opis chrztu Pana Jezusa znajduje się w trzech pierwszych Ewangeliach synoptycznych wg św. Mateusza, Marka i Łukasza nazywanych tak ze względu na podobieństwo relacji, w porównaniu z odmiennym sposobem ujęcia w Ewangelii św. Jana. Zaznaczyć należy, że w Ewangelii św. Marka Chrystus pojawia się po raz pierwszy właśnie w tej scenie. 

Już w Starym Testamencie dla proroków obmycie wodą było symbolem duchowego oczyszczenia. Istniał również pewien rodzaj chrztu dla pogan przechodzących na judaizm. Jednak chrzest udzielany przez Jana był wyjątkowy. Był wykonywany tylko raz. Wszyscy stali w długiej kolejce. Wielki tłum, ludzie wszystkich zawodów i stanów. Ktoś kto przyciągał takie rzesze, musiał być niezwykły. Dlatego zastanawiano się nawet, czy charyzmatyczny pustelnik – Jan, zwany Chrzcicielem nie jest zapowiadanym Mesjaszem?

Jan Chrzciciel nad Jordanem nawoływał do przemiany życia. Jego wymagania były proste i zwyczajne: „Kto ma dwie suknie, niech jedną da temu, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni”. Poborcom podatkowym nakazywał: „Nie pobierajcie nic więcej ponad to, ile wam wyznaczono”. Do żołnierzy mówił: „Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie”. Biła od niego wielka siła ducha. Nawoływanie Jana Chrzciciela do nawrócenia odnosiło skutek. Wielu ludzi  z różnych grup społecznych, przychodziło nad Jordan i ze skruchą wyznawało swoje grzechy. Po czym zanurzało się w wodach Jordanu. W ten sposób wchodziło do wspólnoty  ludzi oczekujących na bliskie przyjście Mesjasza. 

Pewnego dnia Jan doznał szoku. W tłumie nawracających się rozpoznał, swojego sześć miesięcy młodszego kuzyna z Nazaretu.  Jeszcze większe było jego zaskoczenie, gdy usłyszał prośbę Jezusa o chrzest. Rozumiał absurdalność całej, tej sytuacji, dlatego początkowo miał opory i nie chciał ochrzcić Jezusa. Uparcie powtarzał, że on sam potrzebuje chrztu od Niego. Ale posłuszny woli Bożej, przestał protestować i wykonał swoje zdanie. Ewangeliści notują, że Jezus „natychmiast” wyszedł z wody: nie miał grzechów do wyznania. Był bezgrzeszny. 

Zaraz potem zstąpił na Niego Duch św. w postaci gołębicy i odezwał się Bóg: „Tyś jest mój Syn umiłowany”. Z nieba odezwał się głos Ojca, który wyraził Swoją miłość do Syna. Po tym wydarzeniu – mógł On rozpocząć publiczną działalność. Jak dla całego Kościoła Zesłanie Ducha Św. było momentem, od którego rozpoczęła się jego działalność, tak dla Chrystusa tym wydarzeniem był właśnie Jego chrzest w Jordanie. W tym momencie rozpoczął się nowy etap w Jego życiu. Od Boga Ojca otrzymał jakby  pełnomocnictwo do wypełnienia swojego dzieła w słowach: „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie” . Od tej chwili Jesus zaczął swoją publiczną działalność.  

Pan Jezus pozostawił dom, Matkę, pracę, którą dotąd się trudnił i rozpoczął swoją misję. Zanurzenie w wodzie oznaczało pozostawienie dawnego życia i wynurzenie się do nowego. Dzień chrztu w Jordanie był dla Jezusa dniem przełomu i zmiany. 

Duch zstąpił na Jezusa, żeby umocnić Go w misji. Przecież droga Jezusa zakończy się Jego odrzuceniem, męką i śmiercią. Zaraz po chrzcie nastąpił okres czterdziestodniowego pobytu na pustyni - modlitwy, zmagań ze sobą i pokusami . Do mieszkańców Nazaretu Pan Jezus mówił z mocą: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi”

Przyjmując chrzest w Jordanie Pan Jezus objawił tajemnicę Trójcy Św. Jahwe znany dotąd Izraelowi jako monoteistyczny Bóg, odsłonił  swoje Boskie Oblicze. Objawił się jako Wspólnota Miłości Trzech Osób. 

Nade wszystko chrzest Jezusa stał się publicznym objawieniem Jego mesjańskiej godności. Było to wydarzenie bez precedensu. Było to potwierdzenie nauk Jana. Wiadomo, że Jan Chrzciciel miał misję zapowiedzenia nadejścia Mesjasza. Dla tej chwili prowadził na pustyni surowy tryb życia, nauczając i chrzcząc. Do tego momentu właśnie przygotowywał - całe swoje życie - siebie i innych.  Teraz wszystko się miało skończyć, bo wypełnił swoją misję. Jezus Chrystus przyszedł nad Jordan, a Jan otrzymał szansę zapowiedzieć Go bezpośrednio. Tymczasem wszyscy prorocy Starego Testamentu byli tylko pośrednikami. Tylko do ostatniego proroka - Jana, przyszedł sam Mesjasz, którego On zapowiadał. 

I jeszcze jedno, przyjmując chrzest od Jana, wraz ze zwykłymi ludźmi, którzy przyszli się obmyć z grzechów, Pan Jezus dał wyraz Swojej solidarności z grzesznikami, których przyszedł zbawić. Przecież czasie Jego działalności często nazywano Go przyjacielem grzeszników i celników. 

Na ten fakt zwraca uwagę papież Benedykt XVI w swojej książce „Jezus z Nazaretu”, gdzie pisze o pragnieniu Jezusa bycia solidarnym z grzesznikami: „Ponieważ chrzest przez to zanurzenie się zawiera w sobie wyznanie winy i prośbę o przebaczenie, z myślą o nowym początku, owo »tak«, będące przylgnięciem do woli Bożej w świecie naznaczonym grzechem, stanowi także wyraz solidarności z ludźmi wprawdzie obciążonymi winą, jednak pragnącymi sprawiedliwości”.

Chrzest Janowy, o którym słyszeliśmy w Ewangelii, nie był chrztem, który my przyjmujemy. Zanurzenie w wodzie stanowiło jedynie zewnętrzny symbol przemiany. Był to gest, który nie pociągał za sobą bezpośredniego Bożego działania w człowieku. Jego skuteczność zależała od wewnętrznego zaangażowania. W chrzcie chrześcijańskim miejsce to zajmuje sakrament. 
Katechizm Kościoła Katolickiego mówi, że: 
„Chrzest święty jest fundamentem całego życia chrześcijańskiego, bramą życia w Duchu i bramą otwierającą dostęp innych sakramentów. Przez chrzest zostajemy wyzwoleni od grzechu i odrodzeni jako synowie Boży, stajemy się członkami Chrystusa oraz zostajemy wszczepieni w Kościół i stajemy się uczestnikami jego posłania. Chrzest jest sakramentem odrodzenia przez wodę i w słowie"

Św. Chromacjusz z Akwilei, biskup i wczesnochrześcijański pisarz, z IV wieku po Chrystusie  w swojej homilii pięknie łączy chrzest Jezusa z naszym chrztem: „On zanurzył się w wodzie, abyśmy zostali oczyszczeni z brudu win; On przyjął kąpiel odrodzenia, abyśmy się odrodzili z wody i Ducha Świętego. Tak więc chrzest Chrystusa jest obmyciem win naszych, jest odnowieniem życia prowadzącego ku zbawieniu”.

Choć nie można powiedzieć, że Chrzest Jezusa jest momentem ustanowienia sakramentu chrztu, to jednak właśnie na to wydarzenie wskazuje Katechizm Kościoła Katolickiego, jako na główny punkt odniesienia. Chrzest jest pierwszym sakramentem i najważniejszym. Otwiera człowiekowi bramy nieba, ale jest też zobowiązaniem, które przyjmują rodzice. Po raz pierwszy na ślubie odpowiadając słowem „tak” na pytanie kapłana – „Czy chcecie przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy” oraz po raz drugi przy okazji chrztu św. Rodzic oprócz żywienia, ubierania, opierania, edukacji, ma obowiązek wychowania dziecka w wierze chrześcijańskiej. 

W czasie ceremonii chrzcielnej kapłan pyta rodziców: „Prosząc o chrzest dla Waszego dziecka przyjmujecie na siebie obowiązek wychowania go w wierze, aby zachowując Boże przykazania, miłowało Boga i bliźniego, jak nas nauczył Jezus Chrystus. Czy jesteście świadomi tego obowiązku?” Rodzice chrzczonego dziecka odpowiadają. –„ Jesteśmy świadomi”.  Ale tak naprawdę, to dopiero się okaże w dalszym życiu. 

Gdy Pan Jezus po Wniebowstąpieniu odszedł do Domu swojego Ojca, pierwsi apostołowie chrzcili ludzi, którzy uwierzyli i pokutowali ze swych grzechów. Następnie modlili się, by  zostali ochrzczeni Duchem Św. Od początków IV w., czyli od momentu, kiedy chrześcijanie mogli bez obaw wyznawać swoją wiarę, chrztu zaczęto udzielać „masowo” dzieciom. Tak jest do dziś. 

Zdarza się, że niektórzy rodzice, choć deklarują się jako katolicy, nie chrzczą swoich dzieci, mówiąc: „Nie chrzczę swojego dziecka bo nie chcę go przymuszać do czegoś, czego ono w dojrzałym wieku samo by nie wybrało”. Matka i ojciec dbają o swoje dziecko, karmią je, przewijają, biegają do lekarza z każdą wysypką, kupują witaminki, pudry, kremy, specjalne szampony i odżywki i nie pytają o zdanie dziecka, bo wiedzą, że to dla jego dobra. Podobnie potem posyłają dziecko do szkoły, choć czasami ono wcale nie chce rano wstawać, do szkoły muzycznej też nie zawsze chce uczestniczyć w zajęciach, ale rodzice wiedzą, że wszelka forma aktywności jest dla niego dobra. Potrafią wybrać to, co dla dziecka dobre. Dlaczego ci sami rodzice nie chcą dla dziecka łaski Bożej, odrodzenia i Bożego dziecięctwa? Prawdopodobnie dlatego, że sami nie rozumieją sakramentu chrztu i to jest powód, że odmawiają go swojemu dziecku. 

Wiele dorosłych osób decyduje się na chrzest. Są wśród nich tacy, których rodzice nie ochrzcili. Niektórzy chcą wziąć ślub kościelny i partnerka, partner, którzy są katolikami, namówili ich do tego, choć nie jest to konieczny warunek zawarcia małżeństwa. Człowiek ochrzczony może wziąć ślub z nieochrzczonym. Są też takie osoby, będące przez wiele lat w związku cywilnym, pragnące wziąć ślub kościelny. Są też obcokrajowcy, którzy studiują w naszym kraju, chcący się tutaj osiedlić.

Zasady obowiązujące tych, którzy chcą przyjąć chrzest, ustalono w Kościele po Soborze Watykańskim II (1962-1965). Powstała wówczas „Księga chrześcijańskiego wtajemniczenia dorosłych".  Przygotowanie do chrztu trwa mniej więcej rok. Kandydaci uczestniczą w katechezach, uczestniczą we mszach św. i zadają pytania. To około dwumiesięczny etap. W tym czasie muszą podjąć ostateczną decyzję. Później jest pierwszy obrzęd - naznaczenie krzyżem. Kandydaci stoją przed drzwiami kościoła, w mrocznym przedsionku. Ksiądz od ołtarza idzie do nich, otwiera drzwi i wprowadza ich do kościoła. Kreśli znak krzyża na ich czole, uszach, oczach, barkach i  ustach. Pokazuje w ten sposób, że krzyż ma ogarnąć całe ciało i otworzyć człowieka na Chrystusa, wypowiadając słowa: „przyjmij krzyż na oczach, abyś zobaczył jasność Pańską, na uszach, abyś usłyszał Słowo Boże, na barkach, byś udźwignął słodkie brzemię krzyża". Kandydaci dostają drewniany krzyż. Potem otrzymują Ewangelię - drugi klucz do tajemnic wiary. Od tego momentu nazywani są katechumenami. Znajdują  się już w Kościele, nie będąc jeszcze w pełni chrześcijanami. Gdyby katechumen zmarł w tym czasie, przysługuje mu chrześcijański pogrzeb. Uroczysty chrzest przyjmują na Wielkanoc podczas Wigilii Paschalnej. 

Każdy z nas, kto został ochrzczony, otrzymał nie tylko swoje, imię „prywatne” , ale i drugie imię, bo każdy został nazwany  chrześcijaninem.

Wspominając chrzest Pana Jezusa w Jordanie, możemy świadomie powtórzyć zobowiązanie chrztu św., które kiedyś podjęli za nas rodzice: 
 „Panie Jezu Chryste, Przyjacielu grzeszników i celników, przyjmuję Cię jako jedynego mego Pana i Zbawcę! Otwieram się na wielki dar chrztu, na Ducha Św.! Zobowiązuję się żyć zgodnie z tym sakramentem: wyrzekać się zawsze złego ducha, miłować Boga i braci we wspólnocie Kościoła”.

 

kontakt1.jpg Lidia Lasota
Zainteresował Cię ten artykuł? Masz pytanie do autora? Napisz do nas tutaj
drukuj  
REKLAMA

Redakcja

Wydawca

WDR
ul. Modra 23
87-807 Włocławek
www.wydawnictwodr.pl

 

Tu nas znajdziesz

Napisz do nas


pozycje oznaczone * muszą być wypełnione